W samo południe – 4

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Właściwie to nie powinno jej być. Skoro jednak ktoś ten fakt zauważył, warto się nad tym pochylić – czy zastanowiwszy się, kto to powiedział, czy też uznawszy taki fakt za możliwy lub nie.

Bardzo ciekawe są zjawiska opisane czy wyliczane przez matematykę i fizykę, ale nie istniejące jeszcze w rzeczywistości. Radosne jest, gdy owo zjawisko zostanie poświadczone doświadczalnie. Często jednak nakłady lub efekt czasowy są tak ogromne, że nigdy w życiu nie doczekamy się pewnych potwierdzeń.

dla Ciebie napisał Adam

Nitki babiego lata – 54

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki… Zielona żabka, która zapobiegliwie ukryła się w trawie rosnącej przy strumyku, jednym zgrabnym susem skoczyła do wody i zaczęła się taplać w strumykowych odmętach.

Autor: Jęczyduszka

W samo południe – 3

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament o dość pokaźnych wymiarach. Musiał wypaść z torby jednego z bardziej zapobiegliwych turystów powracających przed chwilą z karawany, o wschodzie słońca. Jak widać chyba pustynia zignorowała jego przejawy zapobiegliwości i sprawiła mu psikusa…

Autor: Ewa Majewska

Nitki babiego lata – 53

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki, a na przeciwnym jej brzegu mieniła się w słońcu polana dorodnych rydzów. Chłopiec podrapał się po głowie i pobiegł do szopy po sznurek.

Autor: Justyna Czekała

W samo południe – 2

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament, którego ranty zmniejszały się szybko, a dokoła kostki powstawała plamka wody. Kiedy słońce rozpuściło już ostatnią drobinę lodu, zaciekawiony tym przedstawieniem żuczek mógł nareszcie zaspokoić swoje pragnienie. Potem został tylko piasek i napojony żuk.

dla Ciebie napisała Magda z Dachu

W samo południe – 1

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Podeszła do niej piękna, szczupła młoda kobieta z włosami do pasa i w długiej sukience. Przykucnęła, z wyprostowanymi plecami i delikatnie podniosła kostkę. W jej dłoni zamieniła się ona w prawdziwy diament, którego blask roztaczał się na wszystkie strony świata. Kobieta musiała być naprawdę kimś wyjątkowym.

Autor: Ewa Majewska

Nitki babiego lata – 52

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Pajączek, tkający delikatną sieć, rozmarzył się i pomyślał, że chciałby odpocząć wśród chmur. Wiatr powiał, sieć się zerwała i jako kawałek babiego lata uleciała w powietrze.

Pajączek był szczęśliwy – poczuł, że fruwa i uznał, że teraz, to nawet do nieba potrafi dolecieć…

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 28

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do korytarzy metra sąsiadujących z tym, w którym grała. Większość pasażerów wychylała ciekawie głowy w kierunku, z którego dopływały dźwięki harfy. Brud i pośpiech wielkiego podziemnego miasta zdawał się rozpływać i nieco rozcieńczać pod ich wpływem.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 27

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Docierał również do słuchaczy obraz gestów i mimiki artystów grających na swoich instrumentach. Niektórzy mieli zamknięte oczy, inni natomiast patrzyli daleko. Trzeba też dużo czasu, aby perfekcyjnie wyćwiczyć ruchy rąk, by instrumenty brzmiały doskonale.

Autor: Adam

Nitki babiego lata – 51

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki wprost w okno na wieży, gdzie od dawna spała młoda dziewczyna. Mieszanka woni lata, nawiewana od wielu dni do sypialnej komnaty na szczycie, powoli budziła zmysły śpiącej. Z kolejnym powiewem sierpniowego wiatru wleciał przez okno kolorowy motyl i usiadł na odsłoniętej dłoni śpiącej, łaskocząc jej skórę. Powieki królewny zatrzepotały i otwarły się.

Autor: Justyna Czekała