W samo południe – 10

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Chłopiec zapytał, jak to możliwe, że owa kostka leży na tak gorącym podłożu. Rzecz to niemożliwa. Zaczął już sobie wyobrażać, jak kostka zmienia się w gorącą wodę, parującą z piasku. Obraz rozmył się jednak, a chłopiec usłyszał mocny głos, który powiedział, że magiczne kostki mogą wszystko.

Autor: Adam

W samo południe – 9

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament, choć dla niewolnika oskarżonego o kradzież klejnotu księżniczki, spętanego i rzuconego w skwierczący piach, ta jedna kostka miała teraz wartość wszystkich diamentów świata. Niewolnik uchwycił wzrok księżniczki. Miał teraz jedną szansę, by spojrzeniem stopić jej serce.

Autor: Justyna Czekała

Nitki babiego lata – 58

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Łąka lśniła w promieniach słońca. Kolorowe, pachnące kwiaty przyciągały owady, więc nad łąką panował spory ruch i gwar – trzepot motylich skrzydeł mieszał się z buczeniem trzmieli, brzęczeniem pszczół i os, bzyczeniem komarów…

Muzyczny letni koncert wzbogacało jeszcze kumkanie żab, żyjących w pobliskim stawie, i śpiew ptaków…

Pracowity, gwarny, codzienny, letni dzień…

Autor: Ewa Damentka

W samo południe – 8

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament, którym z radością zaczęły bawić się dzieci Nomadów. Turlały ją po piasku, zakopywały, podrzucały w górę, a ona stopniowo oddawała im swoje krople i dobroczynny chłód. Radosne igraszki powoli przerwał zachód słońca, a wraz z nim nastający półmrok oraz zbliżająca się, z wiadrem wody ze studni, Fatima.

Autor: Ewa Majewska

Nitki babiego lata – 57

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Wszystkie wirtualne portale wymiany informacji były zablokowane na najbliższe trzy dni, nawet stary dobry telefon leżał wyłączony w szufladzie. Zapowiadał się niczym niezmącony relaks na łonie natury.

Autor: Justyna Czekała

W samo południe – 6

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Większość ludzi uważa pewnie, że to niemożliwe. Kostka lodu na szczęście o tym nie wiedziała i cieszyła się swoim istnieniem. Co więcej, wkrótce cieszyła się – i nadal się cieszy – również towarzystwem innych kostek lodu, które, ośmielone jej przykładem, także postanowiły zamieszkać na pustyni. Nie interesuje ich, czy ktokolwiek wierzy w ich istnienie, ani czy daje im prawo do istnienia w tak niezwykłych warunkach. Po prostu są i już…

dla Ciebie napisała Ewa Damentka

Nitki babiego lata – 56

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Dodatkową przyjemnością, czy też doznaniem, mogło być poruszanie się w kaloszach po podmokłym brzegu rzeki. Teren przepiękny z wszelkimi atutami takiego krajobrazu. Buty jakby przyklejały się do podłoża. To powodowało, że człowiek szedł wolno i mógł do woli obserwować otoczenie.

Autor: Adam

Nitki babiego lata – 55

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki, gdzie chłopak w umorusanych dżinsach, nie zważając na skwar, z determinacją szorował sprzęty, które wyjmował z wózka pełnego staroci. Potem rozkładał je na trawie do wyschnięcia. Obok leżały przygotowane narzędzia do dalszych prac. Młodzieniec już z oddali przykuł uwagę spacerowicza w słomkowej fedorze, który szedł niespiesznie brzegiem rzeki. Zajęty pracą chłopak nie zwracał na niego uwagi, ale gdyby przyjrzał się twarzy przechodnia, dostrzegłby w niej nagłe olśnienie i uśmiech człowieka zdecydowanego zrobić coś bezinteresownego. Spacerowicz podszedł bliżej i przemówił…

Autor: Justyna Czekała