W samo południe – 32

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Kiedyś myślałabym, że to niemożliwe, ale teraz wydaje mi się to całkiem prawdopodobne. Jakiś czas temu, we włoskiej knajpce w Śródmieściu Warszawy, zamówiłam deser o nazwie „lody w cieście”. Ku swojemu zdziwieniu, otrzymałam gorące ciastko, trójkątne, a w środku były bardzo zimne lody. Były pyszne. Od tego czasu i kostkę lodu na pustyni potrafię sobie wyobrazić.

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 35

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również dźwięk innych instrumentów. Uzupełniały one harfę, która była jakby instrumentem pierwszoplanowym. Widownia słuchała pięknego koncertu, ale też obserwowała zachowania artystów. Podobne koncerty można wysłuchać w radio, ale oglądanie artystów na żywo, wywołuje w wielu widzach uniesienie.

Autor: Adam

W samo południe – 31

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Ale, diament z wody. Diament krótko istniejący, który bardzo szybko zamieni się w wodę, a następnie w parę. Para pójdzie do góry, a to dobry kierunek.

Autor: Adam

W samo południe – 30

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament tak bardzo upragniony przez każdego, kto zapuścił się na dłużej w te strony. Jeszcze zanim się rozpuściła, niemalże w ostatniej chwili, zachłanna ręka pochwyciła ją i rozkoszą schłodziła sobie rozgrzany kark i czoło.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 33

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do uszu rodziców harfistki. Zostali zaproszeni, by posłuchać doświadczonej już artystki. Z zainteresowaniem słuchali, trwali w tym koncercie, by jak najwięcej usłyszeć i zaobserwować. Po koncercie brawom nie było końca. Rodzice popatrzyli po sobie i zgodnie podkreślili, że dobrze, iż kiedyś, dawno temu, zapisali córkę do szkoły muzycznej.

Autor: Adam

W samo południe – 29

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Została pani wybrana i właśnie taką kostkę, która wygląda jak prawdziwy diament, może pani dostać już dziś zupełnie za darmo! Jest to upominek dla naszych najlepszych klientów i pani, jako jeden z nich, otrzyma taki prezent bez dodatkowych opłat. Przy okazji mam dla pani niecodzienną propozycję, na pewno przyda się pani dodatkowe ubezpieczenie medyczne, ponieważ żyjemy w takich czasach, że dodatkowe ubezpieczenie to właściwie jest już dla niektórych standard. Więc żeby nie zabierać pani czasu, ja tylko powiem, że to jest doskonała oferta i sam z niej skorzystałem i bardzo polecam. Oczywiście diamentową kostkę otrzyma pani w prezencie. Natomiast ja, ze swojej strony z czystym sumieniem, mogę polecić tę ofertę, a pani nic nie musi robić, nie trzeba nic podpisywać, nic odsyłać. Wystarczy, że zgodzi się pani telefonicznie, a ja wszystko dla pani załatwię. Jak się pani podoba moja propozycja? (tu przerwa na oddech)…

Autor: Justyna Czekała

W samo południe – 28

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament…

Co ciekawe, nie roztopiła się. Skrzyła się pięknie i zdawało się, że nie wie, jaka jest niezwykła. Kiedy w nocy na pustyni temperatura gwałtownie spadała, kostka odpoczywała od gorąca. W dzień jakby powracała, żeby się pięknie skrzyć i udowodnić, że wszystko jest możliwe.

Autor: Wędrowny Grajek

W samo południe – 27

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament, który odpadł od jakiejś większej bryły diamentowego lodu. Bryłę tę rozbijano na mniejsze części, używając srebrnego, berberyjskiego noża, z rękojeścią z rogu gazeli. Właśnie szykowano się na wesele. Rozstawione namioty miały chronić przybywających wkrótce gości od gorącego wiatru i palącego słońca, a kostki lodu dodane do napojów sprawiać rozkosz podniebieniom przybywających.

Autor: Ewa Majewska

Nitki babiego lata – 68

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Lato uśmiechnęło się samo do siebie. Plony zapowiadały się obfite, ludzie byli dorodni i opaleni. Pomyślało, że do żniw niedaleko…

Po żniwach stopniowo zacznie przekazywać jesieni Ziemię i jej mieszkańców, a następnie samo uda się na zasłużony urlop.

Autor: Jagódka