W samo południe – 37

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament, ale Justyna nie usiadła, z oczyma utkwionymi w kostkę, z zamiarem obserwacji powolnego procesu topienia się i parowania. Takie zajęcia, choć bardzo wciągające, należały już do przeszłości. Dlatego Justyna zrobiła tylko jedno szybkie zdjęcie kostki, póki jeszcze lód zachwycał blaskiem, a potem wróciła do mapy i cyrkla.

Autor: Justyna Czekała

Harfistka delikatnie – 40

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do tarasu skąpanego w promieniach popołudniowego słońca, delikatnie wyrywając z drzemki właściciela osiemdziesięciu kilku kilogramów rosłego ciała. Wolnym, kowbojskim krokiem zszedł dwa piętra w dół i zajął miejsce naprzeciwko harfistki. Ta, choć przez chwilę lekko zmieszana, grała, nie przerywając, dalej. To była już ostatnia próba przed jej pierwszym ważnym koncertem. A naprzeciwko niej siedział pierwszy, wierny i oczarowany słuchacz. Trzeba więc było zagrać bez pomyłki wszystkie zaplanowane utwory i JUŻ!

Autor: Ewa Majewska

W samo południe – 36

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament, który nie powinien znaleźć się w takim miejscu, bo nie ma tu szans na przeżycie. Gorący piasek wchłonął ją bezlitośnie, nie zaspokoiwszy nawet jednej tysięcznej swojego bezgranicznego pragnienia.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 39

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również dźwięk instrumentów wiodących. Słuchacze odczuwali natężenie i częstość dźwięków poszczególnych instrumentów. Harfistka, która bardzo pięknie grała, miała poczucie, że jest na scenie sama za swoją harfą. Dopiero po skończonym koncercie, przy brawach publiczności, spoglądała na innych artystów.

Autor: Adam

W samo południe – 35

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Leżała, chociaż nie powinna. Trwała, choć nie mogło się to udać. A jednak… była… i dawała nadzieję, że można łączyć skrajności i że niemożliwe jest całkiem możliwe, prawdziwe i realne.

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 38

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również małej, ciemnej kuchni w suterenie, gdzie dziewczynka o brudnej twarzy stała ze spuszczoną głową w oczekiwaniu na karę. Na przegniłej posadzce leżała garść rozrzuconych drobnych pakunków. Na zewnątrz było tego wieczoru bardzo mroźno; przechodnie spieszyli się do domów i nikt nie chciał od niej kupić zapałek, więc zmarznięta ostatkiem sił pobiegła do domu. Dziewczynka za wszelką cenę starała się koncentrować na płynącej z oddali muzyce.

Autor: Justyna Czekała

W samo południe – 34

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Kostka błyszczała, więc zwróciła uwagę przelatujących ptaków. Ptaki usiadły nad nią i zaczęły ją dziobać. Tym sposobem ugasiły pragnienie i poleciały dalej.

Autor: Adam

Harfistka delikatnie – 37

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również głos narratora, który przypominał widowni, że koncert odbywa się na dziedzińcu, pod dachem z gwiazd. Koncert trwał, a narrator po kilku minutach przypomniał, że jest pełnia, a księżyc doskonale oświetla widownię i artystów.

Autor: Adam

W samo południe – 33

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament, zupełnie jak ten akrylowy wisiorek na takim jakby srebrnym łańcuszku, który dodawali ostatnio do tygodnika o gwiazdach ekranu. Ciotka żałowała, że nie kupiła go w końcu, bo fajny był i na pewno by się podobał wszystkim, i ona chodziłaby po kapustę przez osiedle w takim wisiorku, jak znana aktorka przed kamerami. Trza było się nie zastanawiać, a tak, to już wykupiły sąsiadki i one się będą obnosić po podwórku. Tymczasem lód stopniał i wyparował.

Autor: Justyna Czekała

Harfistka delikatnie – 36

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do sali z perskimi dywanami samego maharadży. Zapach wonnych olejków mieszał się tam z dymem z fajki wodnej, a z ciężkich kotar zasłaniających szczelnie okna opadał kurz, przy każdym ich dotknięciu.

Tego wieczoru rozmowy zgromadzonych tam mężczyzn były jakby cichsze i mniej gwałtowne w swoim przebiegu, niż zazwyczaj, kiedy nie słychać brzmienia harfy.

Autor: Ewa Majewska