Drewniana łódka – 42

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce stare koryto dla świń, pomalowane wczoraj na biało, wypełniło się po brzegi. Łódeczkę Mateusz wystrugał specjalnie dla Ani poprzedniego popołudnia, kiedy deszcz przerwał mu koszenie trawy na Zielonym Wzgórzu. Nie lubił zbyt wiele rozmyślać o uczuciach, ale zachwyt Ani był dla niego źródłem ogromnej radości i już nie mógł się doczekać, kiedy pokaże jej tę zabawkę. Ani zalśnią oczy i zacznie zaraz opowiadać swoje niestworzone historie o driadach i innych duszkach uwięzionych w wodzie, a on, Mateusz, zapali fajkę i będzie udawał, że nuży go cała ta dziewczęca paplanina.

Autor: Justyna Czekała

Światła latarni – 5

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy…

Dziewczynka, widząc to zjawisko ponownie chciała je narysować. Ojciec zauważył, że już to rysowała, więc może teraz namaluje tęczę. Dziewczynka zgodziła się. Następnego dnia wieczorem rodzina odwiedziła duży sklep, gdzie zostały kupione m.in. farby plakatowe i pędzelki.

Autor: Adam

Światła latarni – 4

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, kiedy czarna limuzyna wtoczyła się z gracją na podjazd przed hotelem. Odźwierny natychmiast pojawił się przy tylnych drzwiach samochodu. Kiedy je otwarł, wyżej trzymając szeroki czarny parasol, miał wrażenie, że tęczowa mżawka zaiskrzyła mocniej od woni perfum wysiadającego gościa.

Autor: Justyna Czekała

Światła latarni – 3

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy…

Śpieszący się mężczyzna nawet tego nie zauważył. Szedł zatopiony w swoich myślach. Pracował do późna. Przeciągał pobyt w biurze, choć nie chciał się do tego przyznać. Sam przed sobą ukrywał, że nie chce mu się wracać do domu.

Słodka kiedyś istota – teraz jego żona – zamieniła się w zgryźliwą jędzę, która zatruwała wspólne chwile.

Ocknął się z zamyślenia, gdy na jego nos spadła duża kropla wody, która spłynęła z latarni. Rozejrzał się dookoła i w mżawkowym pyle zobaczył kinowy neon. Postanowił sprawdzić, co grają. Może uda mu się spędzić miło godzinę lub dwie, oglądając ciekawy film.

Udało się. Był w kinie trzy godziny i wrócił do domu, gdy żona już spała.

Autor: Ewa Damentka

Różnobarwne drzewa – 56

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy młody człowiek uświadomił sobie, że jesień to plony.

By zebrać plony potrzeba kilku rzeczy, bez których by ich nie było.

Też potrzebne jest myślenie, planowanie i przewidywanie…

Poza tym, czy celem działalności jest plon, czy może jest coś dalej…

Co zrobić, by gleba przedsiębiorczości była żyzna?

Czasami posiadany areał nigdy nie będzie zbyt produktywny. Można mieć dodatkowo inny – superwydajny.

Kolejne pytanie to: od czego zależy moja super wydajność w wyznaczonym kierunku.

Podstawą do myślenia jest spokój. Do tego dodaj swoją osobowość, plus ucz się i wyznaczaj spójne ze sobą cele.

Autor: Adam

Drewniana łódka – 40

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce „Blue Wind” wyruszyła na poszukiwanie przygód.

Kapitan, a zarazem samotny podróżnik na tej łódce, rozwinął żagiel. Pogoda była wyśmienita. Niebo było pogodne i nie było na nim żadnej chmurki. Wiał sprzyjający wiatr. Przygoda była tuż, tuż…

Autor: Anna-Maria

Światła latarni – 1

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy…

Dziewczynka, widząc to zjawisko, od razu chciała je narysować. Mama uznała, że to dobry pomysł. Obwieściła córce, że rano pójdą razem do sklepu po blok i kredki, by mogła rysować.

Autor: Adam

Różnobarwne drzewa – 55

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy odbywał się zbiór jabłek. Różnokolorowe, mniejsze i większe trafiały do koszy. Dzieci próbowały, czy nie są kwaśne. Były i takie, ale też były i słodkie. Świat ładnie pachniał i kosze z jabłkami też.

Słońce pięknie oświetlało cały sad. Młodzież pstryknęła zdjęcia, a pojazdy transportowały jabłka do miejsca przechowania.

Praca przy zbiorach dobiegała końca.

Panowała atmosfera radości w oczekiwaniu na następną jesień, która będzie ciepła, przyjemna i pełna dobrych plonów.

Autor: Adam