Na marmurowym blacie – 55

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty były zapisane rozmaitymi historiami i ozdobione pięknymi ilustracjami. Księga stale uzupełniała i uaktualniała swoje opowieści, bo chciała być użyteczna dla czytelników. Chciała, by zapisane w niej wydarzenia historyczne oraz bajki i legendy pomagały ludziom – dawały im ukojenie i otuchę oraz podsuwały dobre rozwiązania…

Teraz wzruszyła się bardzo i szeleściła, przewracając kolejne kartki, bo dowiedziała się, że niedługo przybędzie jej nowy czytelnik… Sumiennie i starannie przygotowywała się na jego przyjście…

dla Maleństwa napisała Ewa Damentka

Światła latarni – 25

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Zmęczony urzędnik, wracający z pracy, przystanął na chwilę, by odpocząć. Kolory tęczy, skrzące się w drobniutkim deszczu, przyciągnęły jego uwagę. Patrzył na to zjawisko, jakby widział je po raz pierwszy w życiu. Stał tam dużo dłużej, niż początkowo planował.

Autor: Ewa Damentka

Światła latarni – 24

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, a dziewczynka w czerwonych kaloszach zgrabnie przeskakiwała kałuże. To był jej pierwszy spacer po bardzo długiej chorobie. Łapała zachłannie każdy oddech świeżego powietrza i szczegóły życia małej uliczki i małego, zwykłego, prowincjonalnego miasteczka.

Autor: Ewa Majewska

Kiedyś dawno dawno temu – 57

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Matka była radosna, bo to było jej pierwsze macierzyństwo. Mówiła mężowi, że jest czasami nieco zagubiona, ale jest ciekawa tego, jak dziecko będzie się rozwijało w następnych miesiącach i latach.

Autor: Adam

Na marmurowym blacie – 54

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty szeleściły poruszane delikatnym powiewem wiatru dochodzącym z uchylonego okna. Zaciekawiony chłopiec zaczął przewracać strony księgi. Zastanawiał się przy tym, kim była osoba, która zapisała te strony – pismo było staranne, równe, a litery kształtne. Chłopiec wyobraził sobie schludnie ubranego, starszego mężczyznę, który pochylony nad księgą zapełniał kolejne kartki…

dla Maleństwa napisała Anna-Maria

Światła latarni – 23

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, zwinięte kwiaty kołysały się w trawie, trącane przez spadające krople. Pszczółka Maja przyglądała się moknącej przyrodzie spod wielkiego liścia łopianu, o który krople uderzały coraz częściej. A im bardziej deszcz wzmagał się, tym większą pewność miała pszczółka: niedługo ulewa przejdzie.

Autor: Justyna Czekała

Światła latarni – 22

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Po pewnym czasie padało już na dobre. Deszcz był coraz większy. Nocą też padało. Następnego dnia rano zaświeciło słońce. Woda wsiąkała w grunt, a pewna jej część parowała. Spacerujący deptakiem ludzie zachwycali się świeżym powietrzem.

Autor: Adam

Na marmurowym blacie – 53

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty zapisane były wersami pełnymi radości i miłości, w związku ze zbliżającymi się narodzinami w kolejnych pokoleniach. W tym pokoleniu dziadek z babcią pisali do swojego przyszłego wnuka. Cieszyli się z jego narodzin. Głaskali go po brzuszku i uśmiechali się do niego. Rozmawiali z nim, a on reagował na to, co mówią, jakby rozumiał, co do niego mówią. A mówili językiem ogromnej miłości. Mówili, jak bardzo cieszą się, że będą z nim chodzili na spacery, czytali bajki, jak będą się z nim bawili. A on uśmiechał się do nich. Dziadek powiedział do wnuka, jak bardzo czeka, gdy dorośnie, żeby mógł pograć z nim w piłkę, bo jest fanem piłki nożnej i że ma nadzieję, że jego wnuk, też będzie kochał piłkę nożną.

dla Maleństwa napisała Danuta Majorkiewicz

Światła latarni – 21

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, którymi mieniły się również miejskie kałuże.

Powietrze pełne było wilgotnego światła, które nawilżało to, co dotąd było zeschnięte, wysuszone na wiór. Zarówno stare drewniane ławki i poręcze, jak i stare zaschnięte ludzkie nawyki i rutynowe myśli.

Część przechodniów odczuła to. Zatrzymali się, by kontemplować cudowny spektakl światła i wilgoci. Podziwiali piękne kałuże, deszcz mieniący się kolorami tęczy i światła latarni, które wspólnie tworzyły przepiękną scenografię.

Przystający ludzie nawet nie zauważali, że oddychają spokojniej i głębiej, a światło rozjaśnia ich płuca, serca, głowy i każdą komóreczkę ciała. Rozjaśniało również myśli. Jeden z przechodniów ułożył wiersz, który spisał tuż po powrocie do domu. Drugi – księgowy – wpadł na pomysł, jak jeszcze lepiej zoptymalizować swoją pracę. Inżynier rozgryzł problem, który go trapił, malarz namalował piękny obraz, a inni…? Każdy zrobił coś niecodziennego. I mało kto zdawał sobie sprawę z tego, że inspiracją były: mżawkowy pył, kałuże i światła latarni.

dla Anny-Marii napisała Ewa Damentka

Światła latarni – 20

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, wirując nad betonem. Piesi pochowali się w kawiarniach i galeriach handlowych, ale w nielicznych pozostałych w mieście parkach, na trawnikach i klombach, ożyła miejska roślinność.

Autor: Justyna Czekała