Duży stół wystawiono – 36

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który może zrobić wielką niespodziankę swoim przybyciem. Tematy rozmów przybiorą wówczas zupełnie inne tory, może będzie rozmawiać się o naprawdę WAŻNYCH sprawach?

Autor: Ewa Majewska

Światła latarni – 30

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Tęcza ta nabierała jeszcze kolorów i rosła, rosła, aż napełniła sobą niemal połowę ulicy. Fasady sklepów mieniły się teraz fioletowo-granatowo-różowymi barwami i z daleka przypominały nowoczesne neony. Białe pasy na przejściu dla pieszych nasycone zostały odcieniami pomarańczowo-żółtymi. Tęcza odbijała się też na ubraniach przechodniów i ich czarne, wielkie parasole zamieniała na tęczowe. Ktoś zaczął nucić piosenkę. Po chwili przejęły ją inne osoby i cała ulica śpiewała radośnie: „Więc chodź, pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko”… I tak ta chwila trwała, aż wiatr zmienił układ chmur, które przyćmiły słońce i zabrały TĘCZĘ.

Autor: Ewa Majewska

Duży stół wystawiono – 35

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który według tradycji może zawsze zapukać do drzwi. Czasem zdarza się jeszcze, że przyjdzie ktoś nieznajomy i otrzyma życzliwość i pokarm.

Autor: Ewa Majewska

Duży stół wystawiono – 34

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który spóźniał się bardzo, ale wciąż na niego czekano. Już przebaczono mu dawno. Jeśli tylko przyjdzie – zrozumie to.

Autor: Ewa Majewska

Duży stół wystawiono – 33

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który w każdej chwili mógł się pojawić, nawet jeśli na logikę naszych ludzkich zmysłów, już dawno był nieobecny wśród nas.

Autor: Ewa Majewska

Światła latarni – 28

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy… Było jeszcze przyjemnie ciepło, a latarnie na tyle mocno świeciły, że mimo deszczu widoczność była wystarczająca, aby przy dobrej znajomości trasy śmigać jeszcze na nartach kolejny raz, aż do samego dołu.

Autor: Ewa Majewska

Światła latarni – 27

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, a obłoki na niebie były różnych kształtów i wielu odcieni bieli i szarości. Wiatr był coraz słabszy. Wydawało się, jakby świat się oczyszczał i odnawiał. Spacerujący ludzie sprawiali wrażenie wypoczętych i uśmiechali się do siebie. Pobliski las pięknie pachniał świeżością.

Autor: Adam

Światła latarni – 26

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, podczas gdy taksówkarz wolno krążył między alejami. Nagle spomiędzy drzew wyszła para różowych flamingów i zatrzymała się przed taksówką. Jeden z ptaków skinął kierowcy głową i widząc, że samochód całkiem zwalnia, poprowadził drugiego flaminga do tylnych drzwi. Zanim wsiadły, otrzepały się lekko z deszczu, mrucząc do siebie z cicha. Kiedy już z wdziękiem umościły się w taksówce, poprosiły grzecznie o kurs na Paradę Równości.

Autor: Justyna Czekała

Kiedyś dawno dawno temu – 58

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Mały synek miał szczęście, bo zimą rodzice więcej przebywają w domu niż latem. Prawie cała uwaga mogła być zatem skupiona na dziecku. Dziecko uśmiechało się, gdy rodzice na nie patrzyli lub brali je na ręce.

Autor: Adam