Mróz malował – 32

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz, gdzie mróz kontynuował rozbielanie świata, malowanie świata. Czyjego? Naszego świata, ich świata, wspólnego świata może? Więc też weźmy niewidzialne pędzle i pomalujmy świat… „na żółto i na niebiesko” i na kolorowo! Bez zbędnych podtekstów, bo komu i czemu mają one służyć?

Autor: Ewa Majewska

Stado obłoków – 9

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były wakacje. Jak to jest, że pomimo wakacji dorośli pracują i nie mają czasu na zabawę, a dzieci, wydawałoby się, mają czasu za dużo i nawet się nudzą?

Dzieciom wystarczą drobne atrakcje, typu rzeka, drzewa czy rower, a dorośli chcą jeździć do kurortów i wielogwiazdkowych hoteli. Wakacje to dobry czas, by te dwa światy wypośrodkować.

Autor: Adam

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 49

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła mężczyznę swoich marzeń. Nigdy wcześniej go nie spotkała, a jednak wydawał się znajomy.

Nic dziwnego, śnił się jej co noc. Tańczyła z nim, przytulała się do niego, czuła jego ciepłe dłonie… Dotąd nie widziała jego twarzy, ale teraz nie miała wątpliwości. To był on! Ten jedyny, wymarzony, idealny i realny zarazem.

Król uśmiechnął się do niej. Widział jej zakłopotanie, więc nie podchodził, żeby nie peszyć jej jeszcze bardziej. Zaprosił do tańca jedną z dam dworu. Rozpoczął się bal…

Kobieta przycupnęła na wolnym fotelu i nie odrywała oczu od przystojnego władcy. Śledziła każdy jego ruch. Stopniowo uspokajała się. Oddech się wyrównał. Oparła głowę o oparcie fotela. „Czy to sen?” – pomyślała.

– To prawda, jawa a nie sen – usłyszała odpowiedź.

– Tak głośno myślę? – zapytała.

– Nie – odparł król – ale miałaś to pytanie wypisane na twarzy.

– To ty…

– Tak, to ja. Długo czekałem na ciebie.

Król podał jej rękę i poprowadził do tańca. Przetańczyli całą noc, aż do białego rana.

Teraz, leżąc w łóżku, nadal miała przed oczami jego kochaną twarz.

Autor: Kokoryczka

Mróz malował – 31

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

Szkoda psuć taką piękną i niepowtarzalną dekorację okna, pomyślałam. Wychuchana dziurka zepsułaby dzieło Dziadka Mroza. Opatuliłam się szczelniej pledem i usiadłam w swoim ulubionym kąciku z widokiem na okno, na akwarium z kolorowymi małymi rybkami i roślinkami zielonymi, które tak ochoczo rozmnażałam w lecie. Wkrótce pochłonęła mnie książka i zapomniałam o ornamencie na szybie.

Autor: Felek

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 48

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła przystojną, szlachetną twarz. Twarz ta budziła zaufanie, a żywe oczy zdradzały osobowość człowieka ciekawego ludzi i życia. Tak…, tę twarz już gdzieś widziała. Wracała do niej w snach. Czy znała kiedyś tego mężczyznę? A może właśnie na niego czekała? Dlatego lubiła śnić.

Ale dzisiejszy sen trochę ją rozśmieszył – że niby ona Kopciuszkiem? Roześmiała się, wstała z łóżka i pobiegła do łazienki. Pomyślała – „dziś też mam bal, będę na ślubie kuzynki”.

Autor: Anna-Maria

Stado obłoków – 6

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były to obłoki mniejsze i większe, jasnego koloru.

Dzieci obserwujące niebo leżały na kocu, po kąpieli w jeziorku. Ciepły wiatr osuszał, a śpiew ptaków uspokajał. Obłoki przesuwały się na podniebnym ekranie.

Praktycznie wystarczyło mieć otwarte oczy, by odpoczywać i obserwować pracę wiatru, który formował ciekawe kształty chmur.

Autor: Adam

Mróz malował – 30

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz, na zimowy pejzaż.

Ziemia otulona śniegową pierzyną. Krzaki i drzewa okryte białym puchem. Czasami widać było światełka domów. Światełka, które przebijały się przez śnieżne zasłony zaspy.

W domu było gwarno i wesoło. Cała rodzina zjechała na ferie i wypełniła górski zimowy dworek swoim gwarem i ciepłem. Ogień płonął na kominku. Z kuchni dobiegały zapachy smakowitych potraw. Dorośli rozluźnieni wypoczywali, a dzieci bawiły się w chuchanie na zamarznięte, pokryte lodowymi kwiatami, szyby. Dmuchały delikatnie, bo zauważyły, że te dziurki, lodowe jeziorka, szybko zamarzały i wyglądały jak małe kółeczka, małe szybki na większej szybie.

Dzieci wymyśliły sobie, że te kółeczka mogą udawać środki kwiatów. Rumianki mają białe kwiatki i żółte środeczki, a tu, na szybie, dzieci mają lodowe, misternie cyzelowane kwiaty z lodowymi, białymi środeczkami.

Dmuchały na szybę tak, by swoje lodowe kółeczka wpasować w kompozycję ukształtowaną przez mróz.

Autor: Ewa Damentka

Stado obłoków – 5

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były silne i mocne zarazem. Potrafiły przybierać nieskończone ilości rozmaitych form, w zależności od potrzeby.

Czasem rozpływały się w powietrzu bez śladu, żeby pojawić się niespodziewanie w innej pięknej krainie. Naprawdę lubiły być obłokami.

Autor: Wędrowny Grajek