Przydrożny kamień – 4

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy obdarzał ich darem akceptacji i nieograniczoności czasu, jakiego sam doświadczał. Idący w dalszą drogę odczuwali więcej spokoju i radości, ale tylko ci, którzy potrafili się naprawdę zatrzymać…

Autor: Ewa Majewska

Przydrożny kamień – 3

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy rozgrzewał się, by swoim ciepłem rozluźnić swoich gości. Emanował spokojem, życzliwością, nadzieją, a wręcz pewnością, że każdy z nich szczęśliwie dojdzie do swojego obecnego celu i szczęśliwie zakończy każdą kolejną podróż.

dla Ciebie napisała Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 39

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Było to dziwne, bo zamek od dawna był niezamieszkały i zamknięty na cztery spusty. Wejścia do niego broniła brama, drzwi zamknięte na łańcuch i tabliczka z napisem: „Wstęp wzbroniony. Obiekt zagrożony katastrofą budowlaną”.

Któż więc ośmielił się sforsować te zabezpieczenia?

Do pierwszej postaci dołączyły kolejne. Kilka ludzkich figurek wędrowało po zamkowych murach.

Pilnujący obiektu nocny strażnik zadzwonił po policję. Otoczono zamek i poczekano, aż nieproszeni goście sami zejdą na dół.

Okazało się, że nie zeszli, a… zjechali na linach. Była to grupa alpinistów, którzy w ramach praktyk postanowili wspiąć się na zamkowe mury.

Autor: Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 2

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy łączył się nadprzyrodzoną siłą z wędrowcami. Łączył się tylko z tymi, którzy byli na odpowiednim etapie przemyśleń i otwartości umysłowej. Jeżeli komuś wystarczało to, co reprezentował sobą, to nie zauważał kamienia, a kamień nie zauważał jego.

Na osoby otwarte kamień działał siłą magnetyczną – ułatwiał kojarzenie, łączenie faktów i łączenie przeszłości z przyszłością. Osoby, które wykorzystały jego moc doznały dobrych i nieoczekiwanych przemian w życiu.

Ci, którym chęć ponownego obcowania z magnetyzmem kamienia wydała się konieczna, łączyli się z kamieniem już na samą myśl o nim.

Autor: Adam

Na ekranie – 47

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: …, który za chwilę zniknął.

Nie zdążył go przeczytać. Czekał, siedząc na krześle, i na wszelki wypadek uważnie wpatrywał się w ekran.

Autor: Ewa Majewska

Przydrożny kamień – 1

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy był bardzo uważny. Przyglądał się im, wczuwał w ich położenie i… działał…

Był Aniołem, wysłanym na Ziemię, by pomagać tym, którzy na nim usiądą. Rozjaśniał ich myśli, koił serca i do centrali w niebie wysyłał zamówienia. Anioły, tkające przyszłość, uwzględniały jego spostrzeżenia i dalej już same sprawdzały, czego potrzebuje wędrowiec.

Ludzie nie wiedzieli o misji kamienia. Mimo to, przynajmniej raz dziennie ktoś, niby przypadkiem, przysiadał na nim i się zamyślał, przedłużając swój odpoczynek.

Autor: Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 38

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Postać wyposażona była w liny i latarkę. Wyglądało na to, że chce koniecznie dostać się do zamkowych wnętrz lub jego dziedzińca. Złodziej czy zdobywca kolejnych sprawności klubu Młodych Przyjaciół Regionu?

Autor: Ewa Majewska

Na ekranie – 46

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Zostaw i nie żałuj”.

Czemu nie?

I wyszedł z pomieszczenia, zabierając tylko małą podręczną torbę.

Autor: Ewa Majewska

Księżyc wyszedł zza chmur – 37

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Tym razem był to nowy kustosz, który wybrał się na nocną przechadzkę po powierzonych mu włościach.

Autor: Ewa Majewska

Na ekranie – 45

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Tzadukiwabirutatis”.

Co może być w tym przekazie?

Zaciekawiony wyjął kartkę i ołówek i wypisywał wszelkie kombinacje słów z liter tego zapisu.

Autor: Ewa Majewska