Przydrożny kamień – 30

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy przyglądał się im uważnie i przysłuchiwał ich myślom. Czytał ich wspomnienia.

Potem, gdy wędrowcy ruszali dalej, kamień często o ich myślał i przesyłał im dobrą energię i dobre myśli.

Autor: Ewa Damentka

Na marmurowym blacie – 24

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty były bardzo dużego formatu. W pobliskim magazynie leżało wiele takich ksiąg. Dlaczego więc tę, a nie inną umieszczono w tak dostępnym miejscu? Może była to z jakiegoś względu księga najbardziej wartościowa spośród wszystkich? A może to, że wyłożono tę, a nie inną, było przypadkiem? Powstaje pytanie: gdybyś dostał taką księgę, to co byś tam wpisał?

Autor: Adam

Na marmurowym blacie – 23

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty mieściły wszystkie przepisy skrzatów domowych z hogwarckiej kuchni. Zbliżały się urodziny Dumbledore’a i wpadł on na pomysł, by niepostrzeżenie wypożyczyć przepisy i wyprawić ucztę dla wszystkich mieszkańców Hogwartu. Na tej uczcie chciał zaserwować wszystkie dania, jakie zazwyczaj przygotowywały skrzaty. Teraz stał w osłupieniu pośród niezliczonych stert naczyń oraz wiszących w powietrzu waz i półmisków pełnych niejadalnych potraw. Właśnie zorientował się, że strony skrzaciej książki kucharskiej posklejały się w trakcie jego kuchennej przygody i wszystkie przepisy mu się pomieszały. Jakim zaklęciem naprawi cały ten kulinarny bałagan?

Autor: Justyna Czekała

Na marmurowym blacie – 20

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty pełne były zaklęć, opisów magicznych stworzeń i historii magii. Hermiona wyszukała w szafce flaszeczkę opisaną jako esencja herbatki sosnowej, zalała nią kubek do połowy, dopełniła wodą i usiadła do nauki. Do egzaminów został jeszcze tydzień, ale ona postanowiła nauczyć się wszystkiego już tej nocy, żeby potem błyskać wiedzą na korytarzach Hogwartu. Herbatka sosnowa zapewnia jasność umysłu, więc Hermiona wychyliła cały kubek, zanim dotarła do końca pierwszego rozdziału podręcznika. Kiedy zegar wybił trzecią nad ranem, Hermiona ocknęła się z otępienia nad książką. Dlaczego siedzi w nocy przy stole? Co to za lektura? Dopiero rano odkryła, że w buteleczce po esencji sosnowej znajdował się eliksir zapomnienia – pachnący jodłą, zawierał walerianę i wodę z rzeki Lete. Że też ona, Hermiona Granger, dała się tak głupio nabrać!

Autor: Justyna Czekała

Kwiat paproci rozkwitał – 46

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał zwierzęta na równi z zapachem leśnego igliwia. Taki zapach, podgrzany słońcem, to coś pięknego. Gdy pada deszcz, las pachnie nieco inaczej. Dzięki deszczowi kwiat paproci mógł dorosnąć do takiej postaci, by pachniał i świecił jak gwiazda.

Autor: Adam

Na marmurowym blacie – 19

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty nosiły ślady licznych dopisków. Czasami zapisywali ją kronikarze i archiwiści, a czasami ona sama uzupełniała ich relacje. Była prawdziwą „Księgą Życia”. Zawierała w sobie los pewnej istoty, która zmieniała się i wciąż rosła, odkrywając nowe krainy i nowe przestrzenie. Dzięki swoim transformacjom, istota ta już parokrotnie zmieniała świat, w którym żyła. Zwykle przechodziła do innego świata, innej czasoprzestrzeni. Od niedawna to się zmieniło, bo… zaczęła budować nowy świat – swój własny – i modyfikowała go w razie potrzeby.

Księga była zadowolona, że tak się dzieje. Wiedziała, że są to normalne etapy rozwoju i wzrastania człowieka. Dlatego bardzo dokładnie obserwowała poczynania istoty, dla której powstała i dokonywała stosownych zmian w starych zapiskach. Wszystko po to, by ten nowy świat był zdrowy, wspaniały, dawał dużo wolności, możliwości wyboru i dalszego wzrostu.

Autor: Ewa Damentka

Czerwcowa noc – 64

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad wodę, żeby pooglądać wianki płynące z nurtem rzeki.

Byli wśród nich Merlinek* z Duszką oraz Młody Adept i Jagódka. Młodzi chcieli pokazać Duszce wianki, bo mała jeszcze nigdy w życiu ich nie oglądała.

Merlinek* nie odstępował Duszki na krok i podtrzymywał ją, gdy traciła równowagę. Młody Adept i Jagódka uśmiechali się, widząc opiekuńczość chłopca.

Głos roztoczył wokół nich pole siłowe, chroniąc ich przed oczyma niepowołanych osób. Po półgodzinnej zabawie wszyscy wrócili do Szkoły Czarowania przez portal, jaki otworzył dla nich Głos.

Autor: Archiwista SC