Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki, gdzie wisiała misterna konstrukcja wężyków, pomp, kryształów, liczników i kabli. Koła młyńskie obracały się z chlupotem, koła zębate powoli i równo zbiegały się wzajemnie. Głęboko we wnętrzu coś szurało, coś szumiało, coś regularnie wydawało miękkie pomruki z głębi. Machina z lekkością oddychała wilgotnym kolorowym powietrzem i wypuszczała je w sierpniowe niebo. Jej twórca z uśmiechem doglądał sprawnego mechanizmu.
Autor: Justyna Czekała