Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i znowu je zamknął. Zanurzył się głębiej w ciepłą pachnącą poduszkę. Głowę miał lekką i jasną.
– Jaki cudowny dzień – pomyślał – mam dużo czasu… i taki jestem wypoczęty…
Uszy pieściła łagodna muzyka.
„Noc nastawiła relaksację, jak miło” – pomyślał i uśmiechnął się do siebie.
– A ja przynoszę ci śniadanie do łóżka – powiedział Świt.
– Mmmm? – niepewnie mruknął Poranek.
– Głośno myślałeś – uśmiechnął się Świt.
Poranek speszony usiadł na łóżku. Świt podał mu tacę ze śniadaniem. Kawa pachniała wspaniale.
– Nie musisz się śpieszyć, wcześniej wstałeś.
– Aha – odpowiedział Poranek, pałaszując świeże bułeczki.
– Plan zajęć masz na biurku, ja jeszcze nastawię zmywanie – powiedział Świt i zniknął w kuchni.
Poranek jadł z leniwą przyjemnością. Popatrzył na biurko i uśmiechnął się do siebie. „Zapowiada się wspaniały dzień” – pomyślał….
Autor: Ewa Damentka