Poranek obudził się – 14

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i ziewnął. „Chyba pora wstawać” – pomyślał sobie i znowu ziewnął.

Zaspany popatrzył na Świt, który krzątał się wesoło po kuchni.

– No, wstałeś wreszcie – z ulgą powiedział Świt – śniadanie masz w kuchni, ja już wychodzę

– Mieliśmy pogadać – niepewnie szepnął Poranek.

– Dziś już nie zdążymy. Może jutro się uda? – odpowiedział Świt.

– Codziennie tak mówisz – mruknął Poranek i wygodniej ułożył się w łóżku.

– Bo codziennie długo śpisz. Co robiłeś w Nocy?

– Nie pamiętam, chyba byłem czymś zajęty.

– To życzę miłego dnia. Do jutra! – Świt przesłał całusa i zniknął.

Poranek pomyślał, że pewnie znowu poleciał na randkę z Jutrzenką.

Zastanowił się chwilę, i niechętnie zszedł z łóżka.

Przedpołudnie z Południem pewnie zaczną niedługo dobijać się do drzwi, Niedługo potem zjawi się Popołudnie a następnie Wieczór. Nie wypada, żeby zastali go zaspanego i w piżamie.

Wszedł pod prysznic i, kiedy mył się pod ciepłą wodą, pomyślał z buntem, że ma dziś dużo pracy. Zaraz jednak przyszedł spokój. Poranek przypomniał sobie, że to od niego zależy, jak ułoży się cały dzisiejszy dzień.

Poszedł do kuchni, wlał sobie herbaty, posłodził ją. Zjadając śniadanie planował dzisiejsze zajęcia…

Autor: Ewa Damentka