Poranek obudził się – 8

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i widok jasnego pokoju jak zwykle natchnął go optymizmem. Poczuł przypływ energii i zdecydował, że to już najwyższa pora opuścić Stan Niebytu i sprawdzić, jak wygląda Świat.

Kiedy wyszedł ze swojego Tunelu Czasu, blady Świt odchodził, w miarę jak horyzont rozświetlały czerwone promienie wschodzącego Słońca. Tak. To właśnie Wszechmocne Słońce decydowało, kiedy następuje Świt, Poranek, Południe z Popołudniem, Wieczór, a na koniec – Noc.

Podobno nocą jest ciemno. Tak mówił Wiatr. O ile Poranek mógł sobie wyobrazić różne Pory Dnia, o tyle Noc była czymś niezwykle tajemniczym. Jak wygląda ciemność? Intrygująca zagadka nie dawała mu spokoju. Nie mógł sobie znaleźć miejsca. Nic go nie cieszyło. Sprawy, ważne do tej pory, wydawały się być teraz miałkie, banalne…

Zmęczony i zniechęcony, zdecydował, że nie chce tak dłużej żyć. Podjął więc ryzykowny krok. Zakradł się do Tunelu Czasu Nocy i z duszą na ramieniu podążył za nią. Kiedy wreszcie rozejrzał się po Świecie, zrozumiał, co to znaczy ciemność! Po prostu nic, albo prawie nic nie widział wokół siebie. Otaczająca go rzeczywistość wyglądała inaczej niż ta, którą witał każdego dnia. Nie mógł się w niej odnaleźć. Do tego ta nieokreśloność, brak konturów, wszechobecne rozmycie…

Zawładnęło nim nieprzyjemne uczucie. A jeszcze bardziej nieprzyjemnie się zrobiło, kiedy pobłądził i nie mógł znaleźć drogi powrotnej. Przeraził się wtedy nie na żarty. W końcu, po długich i pełnych niepokoju poszukiwaniach, znalazł się w zacisznym pokoju w Stanie Niebytu. Zmęczony położył się spać.

A kiedy się obudził i znów przeszedł swój Tunel Czasu, Świat wydał mu się piękniejszy niż zwykle.

Nie, Noc zdecydowanie nie jest dla niego; zbyt ciemna i enigmatyczna. A on przywykł stawiać sprawy jasno.

dla Felka napisała Misia