Poranek obudził się – 6

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i ujrzał, że wszystko, co otacza go w jego pokoju, stało się różowe – dokładniej ujmując różowawe z różnymi odcieniami bardziej i mniej przezroczystymi i nasyconymi barwą. Przetarł oczy, otworzył je i zamknął kilka razy, ale sytuacja pozostawała bez jakichkolwiek zmian. Nagle i niespodziewanie w jego głowie pojawiać się zaczęły myśli, które zdawały się być nie jego…Gdyby określić je również barwą – zbliżone byłyby do różowych o różnym nasyceniu koloru. Zdecydowanie różniły się od tych „jego” barwy szaro-czarnej i brunatnej, które zdawały się nie odstępować go ani na krok. Przyglądał się im z mocnym zaciekawieniem, zdumieniem i domieszką strachu jednocześnie. Udało mu się przyjąć pozycję bezstronnego obserwatora i nie ulec panice. Wytrzymać. Odczekać. „Oooo – jest inaczej! Chyba nawet lepiej”– pomyślał przez chwilę – i tak już zostało.

Autor: Ewa Majewska