Rozległa pustynia – 34

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który właśnie dotarł na sam jej środek, a przynajmniej tak mu się zdawało. Wielbłąd miał za sobą mnóstwo przygód, przypadkowych spotkań, fatamorgan i prawdziwych oaz. I choć teraz widział tylko piasek i błękit, był pewien, że ma już w sobie wszystko, czego potrzebuje. Przystanął w blasku zachodu, czując na języku dziwnie słodki i chłodny smak. Otwarł pyszczek i wypuścił z niego bańkę mydlaną, potem jeszcze jedną, a potem kolejne. Zdziwiony przyglądał się, jak powoli unoszą się przed nim, odbijając jego postać jak barwne lusterka.

Wielbłąd nie wiedział wiele o bańkach mydlanych, ale z całą pewnością mógł stwierdzić, że te nie są zwyczajne. Być może wcale nie były tym, czym się wydawały. Niby unosiły się jak bańki i lśniły jak bańki, ale ciągle rosły, a wnętrza miały zamglone. Wielbłąd przypatrywał się w skupieniu; im dłużej te nie-bańki wisiały w powietrzu, tym bardziej zmieniały formę z obłej na kanciastą i stawały się coraz bardziej przejrzyste. Wreszcie zmieniły się w czyste kryształy i teraz odbijały promienie słońca ze zwielokrotnioną mocą.

Nie zastanawiając się, co robi, wielbłąd narysował wokół siebie kopytkiem szeroki okrąg, a kryształy ułożyły się nad piaskiem wzdłuż wyznaczonego kształtu. Czuł ich przyjemny chłód, a kiedy zaczęły się powoli obracać wokół własnych osi, wywołały lekki ruch powietrza, jakiego wielbłąd od dawna nie czuł w gęstym upale. Sprawiło mu to niewypowiedzianą ulgę. Jednocześnie poczuł, jak bardzo doskwiera mu już pragnienie i właśnie wtedy na końcach kryształów zalśniła skroplona woda. Oczy wdzięcznego wielbłąda zalśniły również.

Wiele lat później, kiedy kostki wielbłąda i jego późniejszych towarzyszy zbielały już dawno i rozsypały się w proch, a wiatr pojawił się wreszcie i zabrał wielbłądzi pył ze sobą, kryształowy krąg ciągle wisiał nad pustynią, dając wędrowcom schronienie i pozwalał uzupełnić zapasy wody, jak wisząca studnia. Wokół narysowanego dawno temu okręgu wyrosły odporne na pogodę rośliny, których kolorowe owoce o słodkim miąższu wbrew legendom nie odurzały, ale przywracały siły i poprawiały wzrok.

Autor: Justyna Czekała