Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką pomarańczowo-żółtą barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który szedł wytrwale naprzód, bo dowiedział się, że na pustyni otworzyli duży sklep, hipermarket. Po trzech dniach wędrówki doszedł, a tam mnóstwo wody mineralnej do picia. Ku jego miłemu zaskoczeniu spotkał młodą wielbłądzicę. Otrzepał pył podróżny z futra. Poprawił grzywkę dmuchnięciem, podszedł do niej i spytał – „jak masz na imię”? Odpowiedziała – „Adela”. Nasz bohater poczuł mrowienie w garbie i paznokciach. Spojrzał przed siebie i stwierdził, że widzi na metr dalej, co mu się nigdy dotąd nie zdarzyło. Przez delikatność i skromność nie będziemy opisywali, co było potem.
dla Felka napisało Stare Dobre Małżeństwo