Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były rozjaśnione słońcem. Niebo, oczywiście niebieskie.
Wysoko przez chmury przelatywał samolot. Dzień ciepły, dopiero rozpoczynający się.
Jak dobrze, że jest jeszcze wcześnie – pomyślał słowik. Będę mógł ćwierkać dzisiaj bardzo długo.
Ptak coś przekąsił i dalej uraczał okolicę pięknym brzmieniem.
Wieczór był refleksyjny. Słowik zastanawiał się, czemu każdy kolejny dzień jest dłuższy od poprzedniego i dlaczego jesienią jest odwrotnie.
Autor: Adam