Czerwcowa noc – 50

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na spacer wzdłuż rzeki, by podziwiać pływające wianki.

Znajdował się wśród nich Krasnoludek, który okrył się peleryną-niewidką. Miał nadzieję, że dzięki temu kamuflażowi nikt go nie zauważy – i nikt nie rozpozna… Nocna pora była dodatkowym atutem. Chciał sprawdzić, czy może już wrócić do swojego domu. Rozglądał się, wypatrując śladów Ciemności. Nie spodobało mu się to, co zobaczył.

Nagle potknął się o inną małą zakapturzoną postać. Była to zapłakana Marysia.

– Dziecko, co ty tu robisz? – zapytał zaskoczony.

– Wymknęłam się za tobą. Tęsknię za domem.

– Ja też.

– Możemy tam pójść?

– Jeszcze nie, to niebezpieczne. Widzisz te ciemne postacie? Tam, po prawej stronie ogniska?

– Te, które idą w naszym kierunku?

– Tak, chyba nas wyczuły. Musimy wracać.

– Portal otwarty – odezwał się Głos, który wytworzył wokół Krasnoludka i Marysi gęstą mgłę udającą dym z ogniska.

Przeszli przez bramę. Portal zamknął się za nimi, a mgła się rozwiała. Chwilę później w miejscu, gdzie rozmawiali, pojawiły się ciemne sylwetki. Przybysze rozglądali się, jakby węsząc, dokąd udały się interesujące ich osoby.

– Dopadniemy ich w końcu. Coraz szybciej ich wyczuwamy – powiedział jeden z nich.

– Na razie mamy kłopot – skomentował drugi, wskazując ręką na spływające z nieba świetliste sylwetki Ratowników.

– Zwijamy się – zarządził pierwszy.

W mgnieniu oka cała grupa ciemnych postaci rozpłynęła się, jakby nigdy nie istnieli.

Przyglądał się temu zatroskany Głos. Zastanawiał się, czy pomocnicy światła są wystarczająco silni i liczni? Ratownicy, Słuchacze i Obserwatorzy mają bardzo dużo pracy… A będzie jej coraz więcej… „Musi się udać” – pocieszył sam siebie i zabrał się za obserwację innych ekranów.

Autor: Archiwista SC