Mróz malował – 30

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz, na zimowy pejzaż.

Ziemia otulona śniegową pierzyną. Krzaki i drzewa okryte białym puchem. Czasami widać było światełka domów. Światełka, które przebijały się przez śnieżne zasłony zaspy.

W domu było gwarno i wesoło. Cała rodzina zjechała na ferie i wypełniła górski zimowy dworek swoim gwarem i ciepłem. Ogień płonął na kominku. Z kuchni dobiegały zapachy smakowitych potraw. Dorośli rozluźnieni wypoczywali, a dzieci bawiły się w chuchanie na zamarznięte, pokryte lodowymi kwiatami, szyby. Dmuchały delikatnie, bo zauważyły, że te dziurki, lodowe jeziorka, szybko zamarzały i wyglądały jak małe kółeczka, małe szybki na większej szybie.

Dzieci wymyśliły sobie, że te kółeczka mogą udawać środki kwiatów. Rumianki mają białe kwiatki i żółte środeczki, a tu, na szybie, dzieci mają lodowe, misternie cyzelowane kwiaty z lodowymi, białymi środeczkami.

Dmuchały na szybę tak, by swoje lodowe kółeczka wpasować w kompozycję ukształtowaną przez mróz.

Autor: Ewa Damentka