Była malutka – 41

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć myślała, że to niepotrzebne. Gdzieś, w głębi siebie, po prostu sądziła, że nikt jej nie zauważa.

Rzeczywiście, otaczający ją ludzi zajęci było swoimi sprawami i swoimi kłótniami. Toczyli ze sobą wojnę, używając wszystkich im dostępnych środków. W końcu wojna to wojna. Nawet, jeśli mają ze sobą współpracować, to ktoś musi być górą, a każdy chciał być właśnie tym kimś.

Malutką bardzo to bolało, bo lepiej się czuła i lepiej się jej pracowało, gdy ludzie byli dla siebie mili. Gdy byli spokojni i wzajemnie się szanowali.

Skuliła się i znowu uważnie rozejrzała się dookoła. Zobaczyła, że jeden z kolegów nie bierze udziału w kłótniach i podchodach. Siedzi przy biurku i spokojnie robi swoje…

Malutką wstrząsnął ten widok. „To on w czasie wojny może być spokojny?” – pomyślała zdziwiona. „Można zajmować się tylko tym, co się ma do zrobienia? Tylko swoimi zadaniami?” – kolejne pytania tłoczyły się w jej główce. „Tak można” – usłyszała głos z głębi siebie – „Zostaw ich, ich sprawy i kłótnie – rób tylko to, co do ciebie należy”.

Malutka odetchnęła z ulgą. Zamrugała oczami i jeszcze raz przyjrzała się otoczeniu. Zawzięte, skrzywione złością twarze wyglądały jak maski. „To mnie nie dotyczy” – pomyślała i zajęła się swoimi zadaniami.

Kolega, pracujący spokojnie, zobaczył, że ona właśnie również wyskoczyła z zaklętego kręgu firmowych podchodów i rozgrywek. „Malutka, witaj w świecie wolnych ludzi” – pomyślał i dalej robił swoje.

dla Anny-Marii napisała Ewa Damentka