Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć była bliska paniki.
Prawdę mówiąc, to chciała zerwać się i uciec z tej sali, pełnej ludzi. Udawała, że jest spokojna, ale sądziła, że i tak wszyscy już ją rozpoznali.
Wczepiła się w swojego przyjaciela, ścisnęła mu gardło, wykręciła palce, plątała myśli. Urosła tak bardzo, że już sama przed sobą nie mogła udawać, że jest malutka. Olbrzymiała i tak wypełniła sobą swojego przyjaciela, że wydawało się jej, że za chwilę rozerwie go na strzępy.
Zupełnie nieoczekiwanie poczuła coś ciepłego i chłodnego jednocześnie, coś jakby dotyk lub myśl. Z jednej strony ogrzewał jej zziębnięte serduszko, a z drugiej strony chłodził rozgrzany, spanikowany umysł.
Razem z tym Ciepłym i Puchatym dotykiem przyszła kojąca myśl – „On jest wystarczająco dobry. Uwierz w niego”.
Trwoga zmalała. Przestała być Paniką, a stała się Troską zastanawiającą się, czy jej przyjaciel sobie poradzi. Sala pełna ludzi, a on dużo od siebie wymaga i chciałby jak najlepiej zagrać.
Ciepłe i Puchate rosło, podsuwając wspomnienia przyjemności, jaką jej przyjacielowi sprawia muzyka. Troska postanowiła zamienić się w Lekką Skuteczność. Rozluźniła palce swojego przyjaciela i jego gardło. Rozjaśniła myśli i pozwoliła, by melodia popłynęła.
Muzyk grał w natchnieniu, sam był muzyką. A wszyscy słuchacze płynęli razem z nim…
dla Darka napisała Kokoryczka