Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. O północy pojawiła się tu pierwszy raz. Zwykle spacerowała po porannej kawie lub w czasie, gdy przebywali u niej goście. Tej nocy jednak nie mogła jeszcze zasnąć, a korzystając z ciepłego wieczoru i naturalnego światła księżyca postanowiła się przewietrzyć. Nie było w tym nic nienaturalnego.
Autor: Ewa Majewska