Przez kawiarniane okno – 53

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich dziewczyna. Rudowłosa, ścięta na Egipcjankę. Kapelusz miała z innej epoki. Dzisiaj już nie spotykany. Któż to może wiedzieć – może z okresu międzywojennego. Prowadziła pastelowy, zielony rower. Składak ten także z lamusa. Nos zadzierała wysoko. Spojrzałem na dłonie. Nie było na nich obrączki… Dzisiaj takie piękno nie ma już wzięcia…

Autor: Jakubek