Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…
Wiatr też tańczył. Tańczył, bo lubił to robić…
Jesienią zaprasza do tańca opadające liście, a zimą małe śnieżynki.
Czasem tańczy z przytupem i ludziom wydaje się, że jest to zawieja, potężna śnieżna zawieja…
A czasem porusza się delikatnie – tak jak teraz – jakby każdą śnieżynkę zachęcał do tańca. I wtedy śnieżynka unosi się w powietrze, opada lekko wirując i dzięki wiatrowi tańczy z wielką gracją. A wiatr, jak dyrygent, kieruje całym tłumem śnieżynek i, jak wytrawny tancerz, jednocześnie tańczy z każdą z nich.
Mała śnieżynka poczuła się zaszczycona i wyróżniona przez wiatr. I zupełnie nie przeszkadzało jej, że inne śnieżynki czuły i myślały tak samo.
Autor: Ewa Damentka