Kobieta leniwie przeciągnęła się – 49

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła mężczyznę swoich marzeń. Nigdy wcześniej go nie spotkała, a jednak wydawał się znajomy.

Nic dziwnego, śnił się jej co noc. Tańczyła z nim, przytulała się do niego, czuła jego ciepłe dłonie… Dotąd nie widziała jego twarzy, ale teraz nie miała wątpliwości. To był on! Ten jedyny, wymarzony, idealny i realny zarazem.

Król uśmiechnął się do niej. Widział jej zakłopotanie, więc nie podchodził, żeby nie peszyć jej jeszcze bardziej. Zaprosił do tańca jedną z dam dworu. Rozpoczął się bal…

Kobieta przycupnęła na wolnym fotelu i nie odrywała oczu od przystojnego władcy. Śledziła każdy jego ruch. Stopniowo uspokajała się. Oddech się wyrównał. Oparła głowę o oparcie fotela. „Czy to sen?” – pomyślała.

– To prawda, jawa a nie sen – usłyszała odpowiedź.

– Tak głośno myślę? – zapytała.

– Nie – odparł król – ale miałaś to pytanie wypisane na twarzy.

– To ty…

– Tak, to ja. Długo czekałem na ciebie.

Król podał jej rękę i poprowadził do tańca. Przetańczyli całą noc, aż do białego rana.

Teraz, leżąc w łóżku, nadal miała przed oczami jego kochaną twarz.

Autor: Kokoryczka