Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył ciemny korytarz, na końcu którego z mroku wyłaniały się szczelne drzwi. W miejscu klamki mrugało w nich podobne czerwone światełko, a pod nim rysował się niewielki przycisk. Zaintrygowany archiwista podszedł do drzwi i nacisnął guzik. Coś w oddali zamruczało, a po chwili gładka stal i szkło podwójnych drzwi rozsunęły się, ukazując jasne wnętrze szklanej windy i beton szybu dookoła. Staruszek wszedł do środka i dwie pary drzwi zamknęły się za nim bezszelestnie. Na jednej ze ścian zauważył panel sterowania, który podświetlał jedyną ikonkę, przedstawiającą gwiazdozbiór Małego Wozu. Archiwista nacisnął guzik i poczuł lekkie szarpnięcie. Beton za szybami zaczął przesuwać się w dół i po chwili wokół windy nie było widać już nic poza niewyraźną szarością. Nagle betonowy tunel ustąpił absolutnej czerni, a pęd windy jakby zmienił się w bezwład. Archiwista przetarł oczy i spojrzał w ciemność. Jasne kropki mrugały w oddali. Szklaną kostkę windy zewsząd otaczał kosmos.
Autor: Justyna Czekała