Drewniana łódka – 34

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce okazało się, że noc zapowiada się na ciężką, nawet po usunięciu miejsca przecieku. ALE: Obok łódki był pomost – dało się na niego wskoczyć i odpocząć od szarpania fal. Obok pomostu – cicha uliczka z opuszczonymi domostwami – dało się w niej schronić od wiatru. Obok uliczki była druga – już ciemna, cicha i trochę straszna, pnąca się stromo pod górę, ale gdy się nią szło, widać było, że odsłoniły się kolejne OTWARTE DRZWI do opuszczonego patio z białą kanapą, podświetlonym sufitem, fotelami i stolikiem. Można już było tam zostać i przeczekać noc… Ale, obok były jeszcze drzwi do pokoju, których klamka, po jej naciśnięciu, też nie zabraniała wejścia do środka… A tam czekało wygodne łóżko, toaleta, czajnik z wodą, dzięki którym można było się ogrzać, zaspokoić pragnienie i wysuszyć przemoczone ubranie.

Takie tam zwykłe zupełnie rzeczy, które w innych okolicznościach odarte byłyby całkowicie z niezwykłej magii, czaru i poczucia bezgranicznej WDZIĘCZNOŚCI, jakie wzbudzały TU i TERAZ…

Autor: Ewa Majewska