Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce tylko na łódce było jeszcze bezpiecznie – przynajmniej na jakiś czas. Zapuszczono jeszcze raz silnik i równym kursem zaczęto poszukiwać stabilnego lądu lub kogoś, kto potrzebował pomocy i dałoby się go jeszcze uratować.
Autor: Ewa Majewska