Drewniana łódka – 14

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce zalała ona cały świat pewnego człowieka. Topił się i widział, jak tonęło wszystko, co dotąd znał.

Bezradnie patrzył, jak łódka uwalnia się, bo łańcuch, którym przymocował ją do pomostu, zsunął się z palika.

Człowiek nie chciał, a może nie umiał wsiąść do łódki… Nie chciał, a może nie umiał zostawić swojego świata, który właśnie tonął w odmętach… Łódka odpłynęła, a on się temu przyglądał…

O dziwo, nie zatonął. Nie wie, jak to się stało, ale nie zatonął. Jednak nie został w swoim świecie. Nawet nie wie, gdzie ten świat jest, bo powódź, która wcześniej udawała falę przypływu, zaniosła go gdzieś daleko, nie wiadomo gdzie. Na nowe lądy, nowe wody, do nowych ludzi, nowych zasad…

Człowiekowi ciężko żyć w tym nowym świecie, w którym wszystko jest nieznane. Nie ma tego, do czego się przyzwyczaił. Wie jednak, że powinien do tego nowego przywyknąć…

Tęsknota za starym światem nie mija i często szarpie, więc czasami człowiek marzy po cichutku, że nadejdzie nowa powódź i zaniesie go z powrotem do jego poprzedniego świata… może… kiedyś….

Autor: Ewa Damentka