W samo południe – 25

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament i to zrobiło na mnie ogromne wrażenie, a co najważniejsze, mogłam nią nareszcie zwilżyć usta. I choć potem poczęstowano mnie izotonikiem, to właśnie widok tej jednej kostki, jej blask, jej chłód na języku, ta wyczekiwana, niesamowita ulga, jaką mi ona dała – to właśnie pamiętam najlepiej. Dlaczego, mimo że minęło tyle czasu, do tej pory najlepiej pamiętam właśnie tę kostkę? Ponieważ pięknie wyglądała, przydała mi się i doskonale spełniła swoją funkcję.

Autor: Justyna Czekała