Na marmurowym blacie – 54

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty szeleściły poruszane delikatnym powiewem wiatru dochodzącym z uchylonego okna. Zaciekawiony chłopiec zaczął przewracać strony księgi. Zastanawiał się przy tym, kim była osoba, która zapisała te strony – pismo było staranne, równe, a litery kształtne. Chłopiec wyobraził sobie schludnie ubranego, starszego mężczyznę, który pochylony nad księgą zapełniał kolejne kartki…

dla Maleństwa napisała Anna-Maria

Światła latarni – 23

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, zwinięte kwiaty kołysały się w trawie, trącane przez spadające krople. Pszczółka Maja przyglądała się moknącej przyrodzie spod wielkiego liścia łopianu, o który krople uderzały coraz częściej. A im bardziej deszcz wzmagał się, tym większą pewność miała pszczółka: niedługo ulewa przejdzie.

Autor: Justyna Czekała

Światła latarni – 22

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Po pewnym czasie padało już na dobre. Deszcz był coraz większy. Nocą też padało. Następnego dnia rano zaświeciło słońce. Woda wsiąkała w grunt, a pewna jej część parowała. Spacerujący deptakiem ludzie zachwycali się świeżym powietrzem.

Autor: Adam

Na marmurowym blacie – 53

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty zapisane były wersami pełnymi radości i miłości, w związku ze zbliżającymi się narodzinami w kolejnych pokoleniach. W tym pokoleniu dziadek z babcią pisali do swojego przyszłego wnuka. Cieszyli się z jego narodzin. Głaskali go po brzuszku i uśmiechali się do niego. Rozmawiali z nim, a on reagował na to, co mówią, jakby rozumiał, co do niego mówią. A mówili językiem ogromnej miłości. Mówili, jak bardzo cieszą się, że będą z nim chodzili na spacery, czytali bajki, jak będą się z nim bawili. A on uśmiechał się do nich. Dziadek powiedział do wnuka, jak bardzo czeka, gdy dorośnie, żeby mógł pograć z nim w piłkę, bo jest fanem piłki nożnej i że ma nadzieję, że jego wnuk, też będzie kochał piłkę nożną.

dla Maleństwa napisała Danuta Majorkiewicz

Światła latarni – 21

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, którymi mieniły się również miejskie kałuże.

Powietrze pełne było wilgotnego światła, które nawilżało to, co dotąd było zeschnięte, wysuszone na wiór. Zarówno stare drewniane ławki i poręcze, jak i stare zaschnięte ludzkie nawyki i rutynowe myśli.

Część przechodniów odczuła to. Zatrzymali się, by kontemplować cudowny spektakl światła i wilgoci. Podziwiali piękne kałuże, deszcz mieniący się kolorami tęczy i światła latarni, które wspólnie tworzyły przepiękną scenografię.

Przystający ludzie nawet nie zauważali, że oddychają spokojniej i głębiej, a światło rozjaśnia ich płuca, serca, głowy i każdą komóreczkę ciała. Rozjaśniało również myśli. Jeden z przechodniów ułożył wiersz, który spisał tuż po powrocie do domu. Drugi – księgowy – wpadł na pomysł, jak jeszcze lepiej zoptymalizować swoją pracę. Inżynier rozgryzł problem, który go trapił, malarz namalował piękny obraz, a inni…? Każdy zrobił coś niecodziennego. I mało kto zdawał sobie sprawę z tego, że inspiracją były: mżawkowy pył, kałuże i światła latarni.

dla Anny-Marii napisała Ewa Damentka

Stary archiwista – 37

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył małą, przytulną salę kinową urządzoną w garażu. A więc to była ta niespodzianka, przygotowana przez zespół archiwistów na jego cześć, w związku ze zbliżającym się czasem przejścia na emeryturę…

Autor: Ewa Majewska

Światła latarni – 20

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, wirując nad betonem. Piesi pochowali się w kawiarniach i galeriach handlowych, ale w nielicznych pozostałych w mieście parkach, na trawnikach i klombach, ożyła miejska roślinność.

Autor: Justyna Czekała

Na marmurowym blacie – 52

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty były pełne rysunków. Jak w komiksie. Oglądając księgę od pierwszej strony do ostatniej widać było coraz doskonalsze rysunki. Prawie pewne było to, że historię namalowaną w tej grubej księdze skonstruowała jedna osoba. Oglądając księgę można było też zauważyć, jak dalece rozkwitał talent rysowniczy autora wraz z jego wiekiem.

dla Maleństwa napisał Adam

Światła latarni – 19

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, a tymczasem nasza bohaterka szykowała się do wieczornego wyjścia. Jeszcze był czas na odświeżenie się pod prysznicem. Odkręciła tubkę z hotelowym żelem do mycia, ale ona stawiała wyraźny opór. Korek był odkręcony, ale żel nie chciał wyjść. Nacisnęła mocniej. Wtedy żelowy pocisk trafił ją bez żadnego ostrzeżenia prosto w lewe oko, odbijając się rykoszetem od ramienia i zmieniając perfidnie tor lotu. Zabawne, nawet bardzo. Sama bohaterka nie wiedziała, czy bardziej śmiać się, czy płakać. Tymczasem oko łzawiło i tak, nie czekając na jej decyzję. Czarne okulary, jak zawsze, uratowały sytuację i ukryły opłakany stan górnej lewej części twarzy. Tylko bardziej wnikliwi i uważni obserwatorzy z troską zapytali, co się stało? Inni zajęci byli zgłaszaniem ważnych uwag na każdy temat. Jak zwykle.

Autor: Ewa Majewska

Stary archiwista – 36

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wielki plac zabaw. Mnóstwo zabawek, rowery, deskorolki – po prostu plantacja zabawek. Na półkach leżały jabłka, pączki i wiele innych smacznych rzeczy. tylko brać i bawić się w razie potrzeby.

Autor: Adam