Duży stół wystawiono – 33

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który w każdej chwili mógł się pojawić, nawet jeśli na logikę naszych ludzkich zmysłów, już dawno był nieobecny wśród nas.

Autor: Ewa Majewska

Światła latarni – 28

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy… Było jeszcze przyjemnie ciepło, a latarnie na tyle mocno świeciły, że mimo deszczu widoczność była wystarczająca, aby przy dobrej znajomości trasy śmigać jeszcze na nartach kolejny raz, aż do samego dołu.

Autor: Ewa Majewska

W dolinie – 37

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, szykował się do swojej zmiany na ratraku Michael – popijając jeszcze ostatnie łyki gorącej kawy. Przed nim pracowita noc. Wielka maszyna na gąsienicach przerzuci i ubije tony śniegu, zmieniając jego rozmieszczenie i fakturę, wyrównując kilometry muld.

Autor: Ewa Majewska

Światła latarni – 27

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, a obłoki na niebie były różnych kształtów i wielu odcieni bieli i szarości. Wiatr był coraz słabszy. Wydawało się, jakby świat się oczyszczał i odnawiał. Spacerujący ludzie sprawiali wrażenie wypoczętych i uśmiechali się do siebie. Pobliski las pięknie pachniał świeżością.

Autor: Adam

Światła latarni – 26

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, podczas gdy taksówkarz wolno krążył między alejami. Nagle spomiędzy drzew wyszła para różowych flamingów i zatrzymała się przed taksówką. Jeden z ptaków skinął kierowcy głową i widząc, że samochód całkiem zwalnia, poprowadził drugiego flaminga do tylnych drzwi. Zanim wsiadły, otrzepały się lekko z deszczu, mrucząc do siebie z cicha. Kiedy już z wdziękiem umościły się w taksówce, poprosiły grzecznie o kurs na Paradę Równości.

Autor: Justyna Czekała

Kiedyś dawno dawno temu – 58

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Mały synek miał szczęście, bo zimą rodzice więcej przebywają w domu niż latem. Prawie cała uwaga mogła być zatem skupiona na dziecku. Dziecko uśmiechało się, gdy rodzice na nie patrzyli lub brali je na ręce.

Autor: Adam

Na marmurowym blacie – 55

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty były zapisane rozmaitymi historiami i ozdobione pięknymi ilustracjami. Księga stale uzupełniała i uaktualniała swoje opowieści, bo chciała być użyteczna dla czytelników. Chciała, by zapisane w niej wydarzenia historyczne oraz bajki i legendy pomagały ludziom – dawały im ukojenie i otuchę oraz podsuwały dobre rozwiązania…

Teraz wzruszyła się bardzo i szeleściła, przewracając kolejne kartki, bo dowiedziała się, że niedługo przybędzie jej nowy czytelnik… Sumiennie i starannie przygotowywała się na jego przyjście…

dla Maleństwa napisała Ewa Damentka

Światła latarni – 25

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Zmęczony urzędnik, wracający z pracy, przystanął na chwilę, by odpocząć. Kolory tęczy, skrzące się w drobniutkim deszczu, przyciągnęły jego uwagę. Patrzył na to zjawisko, jakby widział je po raz pierwszy w życiu. Stał tam dużo dłużej, niż początkowo planował.

Autor: Ewa Damentka

Światła latarni – 24

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, a dziewczynka w czerwonych kaloszach zgrabnie przeskakiwała kałuże. To był jej pierwszy spacer po bardzo długiej chorobie. Łapała zachłannie każdy oddech świeżego powietrza i szczegóły życia małej uliczki i małego, zwykłego, prowincjonalnego miasteczka.

Autor: Ewa Majewska

Kiedyś dawno dawno temu – 57

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Matka była radosna, bo to było jej pierwsze macierzyństwo. Mówiła mężowi, że jest czasami nieco zagubiona, ale jest ciekawa tego, jak dziecko będzie się rozwijało w następnych miesiącach i latach.

Autor: Adam