W samo południe – 45

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament i ciągle rosła. Lód systematycznie powiększał masę w pełnym słońcu południa. Jednocześnie tracił ciężar i po chwili uniósł się nad piaskiem, potem nad falującym powietrzem, aż ogromna bryła lśniącego lodu rozciągnęła się jak kosmiczny balon światła we wszystkich kierunkach, aż po horyzont. Wtedy kropelki skrzącej wody zaczęły padać na pustynię rzęsistym deszczem. Przez pryzmat lodu światło słońca rozszczepiało się na wszystkie kolory tęczy i barwiło pustynny deszcz, jak okiem sięgnąć. Ziemia odetchnęła i nabrała koloru.

Autor: Justyna Czekała

Stary archiwista – 6

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wielkie jezioro, ryby pływające w wodzie i ptaki szybujące po niebie. Dla ptaków najważniejszy jest lot, a ryba ma pływać. Jezioro czasem wysycha, a powietrze jest zimne lub ciepłe. Czasami pada deszcz, a jego krople są małe lub duże. Jedz to, co jest pożywieniem.

Autor: Adam

Drewniana łódka – 30

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce trzeba było zacumować, wylać wodę i zlikwidować usterki. I to wszystko.

Tylko tyle i aż tyle.

Rozczarowani…? No, to dalej: popłynąć dalej lub bliżej, albo nawet wcale. Jak wcale – wyjść na ląd i tam delektować się tym, co może on nam zaoferować. Albo zostać i nigdzie nie iść. Ale na koniec cieszyć się z każdego rozwiązania…

Autor: Ewa Majewska

Stary archiwista – 5

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył coś w rodzaju kopii pomieszczenia, w którym pracował, tyle że wyposażonego w sprzęty niczym z XXII wieku. Lekko srebrzące się małe kostki z przyporządkowanymi im numerami wypełniały szczelnie ściany, po sam sufit. Całe pomieszczenie sprawiało wrażenie, srebrzystego ładu i harmonii. Czyżby dane mu było spojrzenie w przyszłość?

Autor: Ewa Majewska

Stary archiwista – 4

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył jasno oświetlony, pusty korytarz. Udał się w głąb nieznanego i odkrył to, czego nikt nie miał odkryć: rządowe centrum sterowania umysłami.

Autor: Justyna Czekała

Drewniana łódka – 29

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce deski pomostu, do którego była przymocowana łódka, znalazły się pod wodą.

W życiu też są przypływy i odpływy, każdy z nas dobrze czuje się na jakimś poziomie. Niektórzy dobrze czują się pod wodą. Podobnie jak mech i ślimaki na deskach, widoczne po opadnięciu wody…

Autor: Adam

W samo południe – 44

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… I tak też się czuła…wszyscy jej pożądali i zachwycali się nią, a do tego jeszcze byli mocno zdziwieni, spotykając ją w tak nieoczekiwanym miejscu. Leżała, iskrząc się w słońcu, wbrew wszelkim zasadom fizyki! Dawno powinna się była tu przecież rozpuścić…

Autor: Ewa Majewska

Stary archiwista – 3

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wielką salę wypełnioną regałami z dokumentacją.

Z zawodowego nawyku przyjrzał się opisom na teczkach, szukając klucza, według którego uporządkowano zbiory. Szybko go znalazł! Alfabetycznie, według nazwisk i imion, uporządkowano teczki osób piastujących ważne stanowiska w kraju. W kolejnych salach teczki były porządkowane wg numerów PESEL.

Ze zdziwieniem zobaczył własną teczkę. Były tam jego notatki, pamiętnik, wysłane listy i e- maile, sms-y, zapisy jego rozmów telefonicznych oraz rozmów z przyjaciółmi i rodziną – zarówno w domach, jak i podczas spacerów. Również były zdjęcia – jego i jego rozmówców. Zawstydził się, gdy zobaczył zdjęcia z własnej nocy poślubnej. Zdziwiony odkrył, że w teczce znajdują się również materiały, które zniszczył. Ba, nawet przypomniał sobie, kiedy to zrobił i w jaki sposób.

„Nic nie ginie” – z megafonu popłynął głos – „Teraz ty będziesz zajmować się tym archiwum. Zadbaj o to, by nie wpadło ono w niepowołane ręce. Korzystaj z niego ostrożnie – zgodnie z własnym sumieniem i interesem społecznym – rzeczywistym interesem, a nie wydumanym! Bądź bardzo uważny i ostrożny, bo udoskonalamy sposoby pozyskiwania materiałów. Niedługo w teczkach będą zapisywane także myśli i zamiary każdego człowieka”.

Stary człowiek obudził się zlany zimnym potem. Zapalił nocną lampkę, wsłuchał się w oddech leżącej obok niego żony. Westchnęła przez sen i przewróciła się na drugi bok. Panika powoli ustępowała. „Więc to tylko sen” – pomyślał i po raz pierwszy w życiu ucieszył się, że jest już emerytem…

Autor: Ewa Damentka

W samo południe – 43

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Kostka była wysłannikiem z Nieba. Celem jej umieszczenia było odświeżenie tego miejsca. Od dawna nic się tam nie działo. Było gorąco. Przemijała noc i dzień – czyli zwyczajna pustynia…

Kostka leżała na szlaku komunikacyjnym i mogło powstać tam miejsce dobrego pobytu.

Autor: Adam

Stary archiwista – 2

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wysoką szczupłą postać pochyloną nad komputerem. Szybko schował się za ścianą, bo nie chciał, żeby go zauważono. Zadzwonić do ochrony, czy zapytać tej postaci, kim jest i co tutaj robi? O tej porze nikogo, poza nim, nie powinno być w archiwum…

Autor: Ewa Majewska