Była sobie łąka – 66

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, a przed domem chodziły kury i indyki. Indyki chodziły dumnie, a kury jakby czegoś szukały. Dzieci poszły do lasu na kurki – ale grzyby kurki. Najmniejsze dziecko zapytało – „czy obok kurek znajdziemy też jajka”?

Autor: Adam

Stary archiwista – 16

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wielki zielony las. Patrząc z góry, widać było rzekę płynącą przez las. Tą rzeką na łódkach płynęły zwierzęta. Udawały się na wielką pogawędkę z innymi zwierzętami w dole rzeki.

Autor: Adam

Drewniana łódka – 35

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce z kuchennego okna pani Linde widać było doskonale, jak cała zgraja uczniów z grupy teatralnej usiłuje przemknąć chyłkiem przez podwórko Cuthbertów. Oczywiście, prym wiodło nieznośne dziecko Maryli i Mateusza – co tych dwoje podkusiło, żeby przygarnąć właśnie tę sierotę! Już po włosach widać z daleka, że to diablę wcielone. Co tym razem? Musieli przypadkiem odblokować zbudowaną przez Mateusza i pana Harrisa tamę. Zapewne Andzia znów miała jakiś szalony pomysł na widowisko. Co za upiorna dziewucha. Mateusz znów będzie miał mnóstwo pracy na podwórzu. Maryla z pewnością osiwieje wkrótce do reszty, ale ma za swoje. Mogła słuchać dobrych rad!

Autor: Justyna Czekała

Stary archiwista – 15

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył pokoje i korytarze pełne akt. A więc to tutaj przechowywano teczki wszystkich obywateli!

Autor: Justyna Czekała

Delikatna mgiełka – 54

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły po odjeździe młodego człowieka pozostały tylko kaczki. Chodziły poddenerwowane, gdyż wcześniej zaczęły dziobać stare koperty, a teraz nie mogły tego robić, bo młody człowiek je zabrał.

Autor: Adam

Stary archiwista – 14

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wielkie pole kukurydzy. Gdy się w nie weszło, człowiek czuł się jak w lesie. Za polem kukurydzy była droga, a za nią staw. W stawie były ryby – do złapania na wędkę lub na święta. Archiwista zaczął się zastanawiać, jaką przestrzeń może ogarnąć, by poczuć się właściwą częścią świata.

Autor: Adam

Drewniana łódka – 34

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce okazało się, że noc zapowiada się na ciężką, nawet po usunięciu miejsca przecieku. ALE: Obok łódki był pomost – dało się na niego wskoczyć i odpocząć od szarpania fal. Obok pomostu – cicha uliczka z opuszczonymi domostwami – dało się w niej schronić od wiatru. Obok uliczki była druga – już ciemna, cicha i trochę straszna, pnąca się stromo pod górę, ale gdy się nią szło, widać było, że odsłoniły się kolejne OTWARTE DRZWI do opuszczonego patio z białą kanapą, podświetlonym sufitem, fotelami i stolikiem. Można już było tam zostać i przeczekać noc… Ale, obok były jeszcze drzwi do pokoju, których klamka, po jej naciśnięciu, też nie zabraniała wejścia do środka… A tam czekało wygodne łóżko, toaleta, czajnik z wodą, dzięki którym można było się ogrzać, zaspokoić pragnienie i wysuszyć przemoczone ubranie.

Takie tam zwykłe zupełnie rzeczy, które w innych okolicznościach odarte byłyby całkowicie z niezwykłej magii, czaru i poczucia bezgranicznej WDZIĘCZNOŚCI, jakie wzbudzały TU i TERAZ…

Autor: Ewa Majewska

Stary archiwista – 13

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył czarodzieja w czarnym kapeluszu i z białym królikiem trzymanym za długie uszy. Czarodziej uprzejmie ukłonił się i zapytał:

– Szanowny Pan sobie czegoś życzy?

– Nie – odparł zakłopotany i nieco zaskoczony starszy pan.

– Gdyby jednak… proszę wpisać swoje życzenie na tej karteczce i wrzucić tu – czarodziej wskazał na kapelusz, który właśnie zdjął z głowy.

Archiwista już był prawie za drzwiami. Jednak w ostatniej chwili zawrócił. Wziął kartkę i jednym, zdecydowanym ruchem skreślił parę słów. Uśmiechnął się i wrzucił je do czarodziejskiego kapelusza.

Autor: Ewa Majewska

Delikatna mgiełka – 53

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły leżało dziesięć starych kopert. Były puste, ale z naklejonymi znaczkami i z daty stempla pocztowego wynikało, że mają one pięćdziesiąt lat.

Młody człowiek, który je odnalazł, zapakował koperty do plecaka, wsiadł na rower i odjechał. Pomyślał o wycieczce do Centrum, by tam zapytać o wartość starych znaczków.

Autor: Adam

Stary archiwista – 12

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył swoje dawne kłopoty.

Dobrze bawiły się – przyćmione światło, dym z cygar, zapach perfum, karty, roznegliżowane kobiety, muzyk grający skoczne melodie na pianinie, obok wielka kartka z napisem „UWAGA – nie strzelać do pianisty”, kowboje, chodzący rozkołysanym krokiem, z coltem u pasa.

Archiwista stał jak skamieniały. Kłopoty zobaczyły go i nie były zadowolone. „Znowu ten stary ciamajda” – jęknął któryś z nich. Zaczęły się naradzać. Jeden z nich krzyknął: „Wynoś się! Nie chcemy cię tutaj! Nie po to uciekliśmy, żebyś nas odnalazł”.

Patrzyły groźnie w jego stronę. Mężczyzna cofnął się zaskoczony. Obok niego przebiegło kilka cieni. Rozpoznał je bez problemu – to jego aktualne kłopoty. Skoczyły do sali z dawnymi. Drzwi się zamknęły, ściana zasunęła, a przycisk zniknął.

Archiwista czuł olbrzymie zdumienie, aż potrząsnął głową z niedowierzaniem. I pomyślał: „Kłopoty zniknęły. Już nie mam żadnego usprawiedliwienia. Muszę być zdrowy i zadowolony. Inaczej to wszystko nie miałoby sensu”.

Autor: Ewa Damentka