Drewniana łódka – 38

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce do głowy biznesmena doszło przemyślenie: „Tutaj są przypływy i odpływy, a gdzie indziej ich nie ma. Patrzmy szeroko, w dużej płaszczyźnie. Przyszłość potwierdza korzyści wynikające z planowania w dłuższym czasie, ale też wskazuje, że okoliczności mogą się zmieniać.

Autor: Adam

Stary archiwista – 21

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył… wiewiórki. Dużo wiewiórek – siedzących na gałęziach, wyglądających z dziupli, skaczących z drzewa na drzewo oraz siedzących pod drzewem, z orzeszkiem w łapkach.

Zdziwiony patrzył na zieloną trawę, drzewa z zielonymi listkami i rude wiewiórki, które czuły się swobodnie i nie uciekały na jego widok. Kilka z nich nawet przyjrzało mu się ciekawie, by po chwili wrócić do swoich zajęć.

„Może wziąć z nich przykład?” – pomyślał archiwista, który zawsze był akuratny i spięty. Nieśmiało zrobił pierwszy krok, potem drugi i trzeci. Stąpał po zielonej trawie. Słońce oświetlało jego twarz, a lekki wiaterek wichrzył włosy.

Starszy pan położył się na zielonej trawie, wystawił twarz do słońca, zamknął oczy i zaczął marzyć o niebieskich migdałach. Rozluźnił się i zasnął. Drzwi do archiwum cichutko się przymknęły, a wiewiórki obsiadły mężczyznę, przyglądając mu się ciekawie.

Archiwista miał spokojną twarz i dalej marzył. Już nie musiał się niczego bać. Wiedział, że za kilka minut, jak się zrelaksuje, to otworzy oczy i wróci do pracy. Tym razem będzie już jednak pamiętał, że ma własny pokój do regeneracji.

Autor: Ewa Damentka

Na dnie szuflady – 62

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. W drugiej szufladzie leżały prospekty wakacyjnych wyjazdów do różnych kurortów. Starszy pan otworzył jedną i drugą szufladę, popatrzył, pomyślał i powiedział, że był już na całym świecie, zwiedził wszystko, ale najbardziej lubi taras swojego domu, z którego patrzy na swój las, jezioro, polanę i zachodzące słońce.

Autor: Adam

Stary archiwista – 20

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył salę pełną dokumentów. Były tam grube tomy i cienkie zeszyty. Rulony i małe karteczki. Dokumenty były wszędzie – na podłodze, blatach i regałach. Wylewały się z szuflad i skrzyń.

Zobaczył też świetlistą postać, która stała, a właściwie unosiła się nad podłogą. Postać powitała starego archiwistę i powiedziała, że czekała na niego. Zdziwiony usłyszał: „Wiem, że przechodzisz na emeryturę i martwisz się o swoją przyszłość, bo archiwum jest i było całym twoim Światem. Wypełniało całe twoje życie. Jeśli chcesz możesz tu zostać, mieszkać z nami i porządkować nasze zbiory. Możesz też mieszkać w swoim mieszkaniu, a do nas przychodzić tak, jak przychodziłeś do pracy w archiwum. Z wdzięcznością przyjmiemy twoją pomoc”.

Archiwista nie odezwał się. Słowa nie przechodziły mu przez ściśnięte gardło. Postać uśmiechnęła się wyrozumiale. Archiwista rozejrzał się po sali. Podniósł kilka karteczek. Ostrożnie rozwinął jeden z rulonów i jego oczom ukazał się tekst, pisany dziwnym językiem. Zaskoczony zdał sobie sprawę, że rozumie ten tekst, choć nigdy nie uczył się tego języka.

Nieśmiało popatrzył na świetlistą postać i powiedział, że widzi kłopot w tym, że dziś jest ostatni dzień w pracy. Wychodząc odda przepustkę i już nie będzie mógł przychodzić do swojego archiwum.

Postać rozjaśniła się jeszcze bardziej i wyjaśniła, że doskonale o tym wie. Dodała również, że jutro rano przycisk znajdzie się w jego mieszkaniu i archiwista będzie tu mógł przychodzić, kiedy tylko zechce.

Starszy pan z żalem pożegnał się ze świetlistą postacią i niechętnie wyszedł z jej archiwum, bo bał się, że jednak tu nie wróci. Jednak musiał już wyjść, bo z oddali słyszał wołających go współpracowników.

Wielkie było jego zdziwienie, gdy nazajutrz rano, po przebudzeniu, zobaczył znajomy czerwony przycisk migający na ścianie jego pokoju.

Autor: Archiwista SC

Drewniana łódka – 37

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce okazało się, że sztorm rośnie, zamiast maleć, zupełnie nie licząc się z przewidywaniami parametrów pogody wskazywanymi przez inteligentne systemy satelitarne. Wówczas decyzje potrafią podejmować się chyba same… szybko i zdecydowanie, bez oglądania się wstecz…, bo morze nie daje szans na powtórkę ani korektę…

Autor: Ewa Majewska

Stary archiwista – 19

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wykute w skale schody. Wiodły w dół i wielokrotnie zakręcały. Gdzieniegdzie w kamiennej ścianie pojawiały się wąskie pionowe szczeliny, przez które, nie wiadomo skąd, wpadało światło o ciepłej barwie ognia. Cienkie smużki nie rozświetlały korytarza, ale pozwalały poruszać się w ciemnościach.

Wiedziony chłopięcym pragnieniem przygody, archiwista schodził po stopniach coraz dalej i głębiej, aż otwarła się przed nim ogromna podziemna przestrzeń wypełniona chłodnym powietrzem i pulsującym blaskiem z samego jej centrum. Najpierw zatrzymał się i zasłonił oczy, ale kiedy tylko wzrok przyzwyczaił się trochę do jasności, archiwista rozejrzał się wokół.

Oślepiające światło emitował drobny przedmiot unoszący się nad rzeźbionym w kamieniu postumentem. Sen archiwisty o byciu Indianą Jonesem spełniał się, gdy powoli zbliżał się do centrum groty, mrużąc oczy przed niesamowitą światłością. Wreszcie zobaczył jej źródło w całej okazałości. Nad skalnym postumentem lewitował szczerozłoty zszywacz do papieru.

Wtedy archiwista zbudził się z drzemki przy biurku. Natychmiast zasłonił oczy przed złotym blaskiem. Kula zachodzącego słońca wynurzała się zza chmur i świeciła mu przez okno wprost na twarz.

Autor: Justyna Czekała

Była sobie łąka – 67

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, a na ławeczce przed domem siedzieli rodzice z trójką dzieci. Dzieci zapytały, dlaczego dach ich domu jest czerwony.

– Nie czerwony, ale ceglasty – powiedział ojciec.

– To znaczy, że zrobiony jest z cegieł? – zapytało drugie dziecko.

– Jest zrobiony z dachówki – odpowiedziała mama.

A najstarszy syn powiedział, że jak dorośnie, to zbuduje dom z zieloną dachówką, w środku lasu, tak aby nie było go widać.

Autor: Adam

Stary archiwista – 18

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył przejście na taras zbudowany dookoła piętra. Spacerując, można było oglądać cztery strony świata. Było wysoko, ale taras był masywny, a widoki doskonałe. Od strony północnej można było podziwiać ogromne hektary zieleni. Schody i windy znajdowały się po drugiej stronie budynku. Przestronna kuchnia wewnątrz zachęcała do prac kulinarnych. Potrawy najlepiej jednak smakowały, gdy spożywano je na tarasie, pod daszkiem.

Autor: Adam

Drewniana łódka – 36

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce łódka była wolna, bo łańcuch, który przywiązywał ją do pomostu, odplątał się.

Łódka skorzystała dobrze z tej wolności i pływała tam, gdzie miała ochotę popłynąć. Dość długo trwało, zanim zorientowała się, że człowiek, który w niej siedzi i wiosłuje, nie jest jej częścią.

Było to dla łódki dziwnie, ale lubiła tego człowieka i dalej chętnie wypływała z nim w morze.

dla Ciebie napisała Ewa Damentka

Stary archiwista – 17

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wielkie, podświetlone akwarium ze złotą rybką. Zza drzwi wyskoczyli jego przyjaciele z bukietem kwiatów i głośnym okrzykiem – „STO LAT!!!”. Jeden z nich dodał: „A rybka, to prezent dla ciebie – dbaj o nią i niech spełnia twoje życzenia!”

Autor: Ewa Majewska