Na ekranie – 48

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: BURZA.

Śpiące dziecko wiedziało już, że dzieje się coś groźnego. Napis mrugał, a burza naprawdę stawała się coraz mocniejsza. W głowie dziecka panował jednak spokój. Spokój był związany z ostrzeżeniem o burzy migającym właśnie na ekranie. Jeżeli o czymś wiem, to jestem bardziej spokojny.

Po pewnym czasie napis na ekranie zbladł i już nie mrugał. Potem ekran był całkiem czarny. Burza ustała, a dziecko obudziło się.

Autor: Adam

Stary archiwista – 26

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wielkie słoje stojące na podłodze. Miały one duże nakrętki – tak duże, że trzeba je było odkręcać dwiema rękami. Słoje zawierały wiedzę, dobro i radość. Po ich odkręceniu można było czerpać. Wystarczyło stanąć przy odpowiednim słoju, odkręcić nakrętkę i oddychać.

Autor: Adam

Różnobarwne drzewa – 53

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy spełniło się najskrytsze marzenie Kate.

Świadomość tego uskrzydlała ją. Tyle miesięcy wyczekiwań przyniosło upragniony cel. Zobaczyła, że zasługuje na wszystko co najlepsze.

Naprawdę żyła i była żywa. To, co widziała tyle razy oczyma wyobraźni, stało się faktem. A to był dopiero początek spełnienia.

Było to niewiarygodne. To tak, jakby grała w jakimś fascynującym filmie. Była jego reżyserem, grała główną rolę i była widzem jednocześnie.

Autor: Wędrowny Grajek

Stary archiwista – 25

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył piwnicę pełną światła. Od ściany do ściany, wzdłuż i wszerz, ciągnęły się rzędy zielonych krzaczków. Nad nimi wisiały zapalone żarówki. Ich ciepło archiwista poczuł na policzkach, kiedy otwierał drzwi – wewnątrz musiało być jak na Jamajce. Zapach roślin nie pozostawiał złudzeń co do uprawianego tutaj gatunku. Archiwista wziął jeszcze jeden głęboki wdech i wtedy tuż za sobą usłyszał ciężkie kroki.

Autor: Justyna Czekała

Na dnie szuflady – 64

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Reszta pozostałych szuflad była opróżniona – znak, że może je wykorzystać obecny mieszkaniec starego domu, a tę jedną, z opisaną zawartością – powinien zostawić dla następnych pokoleń.

Autor: Adam

Stary archiwista – 24

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył duży pomnik, popiersie. Było ono wykonane w profesjonalny sposób. Na pewno ręka doświadczonego rzemieślnika.

Przy pomniku nie było żadnej tablicy ani grawerowania, więc postać z pomnika była dla archiwisty bezimienna.

W głowie starego człowieka zaczęły buszować myśli. Przede wszystkim, czy miejsce wstawienia pomnika ma coś wspólnego z jego historią? Po drugie, jaki jest przypuszczalny czas utworzenia pomnika? To były pytania wiodące. Szansę odpowiedzi na te i inne pytania mogła dać skrzynia stojąca za pomnikiem.

Autor: Adam

Drewniana łódka – 39

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce Kordelia Fitzgerald poczuła, że oto jej życie było zagrożone bardziej, niż w trakcie polowania na tygrysy. Nie była wprawdzie nigdy na safari, ale mogła sobie doskonale wyobrazić, jak bardzo zagrożona musi się czuć panienka na polowaniu. Zawołała na pomoc, ale odpowiedziało jej tylko echo własnego poetycznego głosu, który jednak nie miał żadnego wpływu na umiejętności pływackie Kordelii. Jej jedwabiste pantofelki były już kompletnie przemoczone, szal opadł z ramion na dno przemakającej łódeczki i zmieniał barwę z bzowej na ciemny żałobny fiolet. Kordelia Fitzgerald porzuciła ostatecznie swą romantyczną wizję odegrania roli Damy z Shalott i krzyczała wniebogłosy. Nie wiedziała tylko, że przed dziobem jej łodzi znajduje się potężne spiętrzenie wody, którego drewniana łódeczka nie przeżyje. Bajecznie kasztanowate loki Kordelii Fitzgerald szybko zaszumiały razem z mieniącym się kolorami nurtem wodospadu. Tylko echo jej poruszającego wołania niosło się jeszcze wśród głuchych skał. (Och, Diano, czy to nie wzruszająca historia? – zachlipała Ania, odkładając notes.)

Autor: Justyna Czekała

Stary archiwista – 23

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył cudowny ogród.

Oślepiło go słońce, które migotało między orientalnymi roślinami. Czarowny zapach, jaki wydzielały kolorowe, olbrzymie kwiaty, odurzył starszego pana na chwilę. Zobaczył piękne ptaki i czyste jezioro lśniące jak lustro. Panowała tu pełna harmonia. Usłyszał śmiech i radosne okrzyki. Poszedł za tymi dźwiękami jak zaczarowany, a zmurszała ściana z czerwony przyciskiem zatrzasnęła się za nim.

Nawet tego nie zauważył, ponieważ znalazł się w innym świecie. Prawdziwym i szczęśliwym świecie. Takim, którego nie znał. W jego archiwach nie został odnotowany.

Kiedy tak podążał za pragnieniem serca, ktoś uścisnął jego dłoń i roześmiał się życzliwie. Pociągnął delikatnie w stronę ogniska, dookoła którego tańczyli roześmiani mieszkańcy tego niezwykłego miejsca.

Słyszał muzykę. Współgrała ona z jego pulsem. Zaczął tańczyć i poczuł radość bycia wolnym i szczęśliwym. Śmiał się głośno i widział, jak śmieją się wszyscy bawiący się razem z nim. Został tu na zawsze.

Autor: Wędrowny Grajek

Na dnie szuflady – 63

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia… Stara szafa i stara szuflada, a w nich stare rzeczy leżące od pokoleń. Co z tych rzeczy mamy zachować na przyszłość? Nie da się wszystkiego gromadzić nieustannie. I jeszcze jedno pytanie: jak mocno przywiązywać się do pamiątek z naszego dzieciństwa?

Autor: Adam

Stary archiwista – 22

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył absolutną czerń. Im dłużej wpatrywał się w ciemność, tym dłużej ciemność wpatrywała się w niego. Archiwista zmarszczył brwi i zamknął drzwi.

Autor: Justyna Czekała