W samo południe – 35

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Leżała, chociaż nie powinna. Trwała, choć nie mogło się to udać. A jednak… była… i dawała nadzieję, że można łączyć skrajności i że niemożliwe jest całkiem możliwe, prawdziwe i realne.

Autor: Ewa Damentka

Drewniana łódka – 13

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce należało znów dokonać selekcji i wyrzucić zbędny balast, a zostawić tylko to, co absolutnie niezbędne. W skrajnych przypadkach, ocaleni na morzu przetrwali, bo zostawili sobie NADZIEJĘ i WOLĘ ŻYCIA.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 38

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również małej, ciemnej kuchni w suterenie, gdzie dziewczynka o brudnej twarzy stała ze spuszczoną głową w oczekiwaniu na karę. Na przegniłej posadzce leżała garść rozrzuconych drobnych pakunków. Na zewnątrz było tego wieczoru bardzo mroźno; przechodnie spieszyli się do domów i nikt nie chciał od niej kupić zapałek, więc zmarznięta ostatkiem sił pobiegła do domu. Dziewczynka za wszelką cenę starała się koncentrować na płynącej z oddali muzyce.

Autor: Justyna Czekała

W samo południe – 34

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Kostka błyszczała, więc zwróciła uwagę przelatujących ptaków. Ptaki usiadły nad nią i zaczęły ją dziobać. Tym sposobem ugasiły pragnienie i poleciały dalej.

Autor: Adam

Harfistka delikatnie – 37

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również głos narratora, który przypominał widowni, że koncert odbywa się na dziedzińcu, pod dachem z gwiazd. Koncert trwał, a narrator po kilku minutach przypomniał, że jest pełnia, a księżyc doskonale oświetla widownię i artystów.

Autor: Adam

W samo południe – 33

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament, zupełnie jak ten akrylowy wisiorek na takim jakby srebrnym łańcuszku, który dodawali ostatnio do tygodnika o gwiazdach ekranu. Ciotka żałowała, że nie kupiła go w końcu, bo fajny był i na pewno by się podobał wszystkim, i ona chodziłaby po kapustę przez osiedle w takim wisiorku, jak znana aktorka przed kamerami. Trza było się nie zastanawiać, a tak, to już wykupiły sąsiadki i one się będą obnosić po podwórku. Tymczasem lód stopniał i wyparował.

Autor: Justyna Czekała