W samo południe – 40

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Dziecko przyglądało się jej uważnie. Chciało jej dotknąć, ale cofnęło rączkę. Przyglądało się tak, jakby widziało po raz pierwszy w życiu kostkę lodu na pustyni.

Jego tata, barman, od rana bawił się, kładąc kolejne kostki lodu na piasku. Dziecko przyglądało się uważnie każdej kostce. A rozgrzany piasek pustyni był bardzo wdzięcznym tłem dla tej zabawy.

Autor: Ewa Damentka

Drewniana łódka – 23

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce należało, wykazując się czujnością i refleksem, szybko zareagować na zbliżające się fale i pozbierać z brzegu wszystkie porozkładane tam rzeczy. Inaczej fale same je wyzbierają i same wyrzucą potem na brzeg – kilka kilometrów dalej.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 43

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również sygnał następujący: harfistka była już na tyle doświadczoną artystką, że podczas gry myślała o miodzie. Była zadowolona, że poranna kanapka z miodem, dała jej taką upragnioną lekkość, która pomaga jej teraz w grze na harfie.

Autor: Adam

W samo południe – 39

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Ci, którzy ją dostrzegli, patrzyli w zdumieniu. Nikt się nie poruszył, nie zdążył, a ona zbyt szybko zniknęła im z oczu, zanim zdążyli w jakikolwiek sposób zareagować. „Następnym razem będziemy szybsi” – obiecali sobie w duchu, w tajemnicy przed innymi.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 42

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również ula, wokół którego krążył rój pszczół. Owady zdawały się poruszać w doskonałej harmonii z muzyką, jakby rozumiały jej język. Przechadzający się po ogrodach państwo wykłócali się ściszonymi głosami, krążąc między zielonymi alejkami. Kiedy mijali altanę, z której płynęła miękka melodia, ucichli i zatrzymali się. Pan westchnął, pani uśmiechnęła się lekko. Cichutkie brzęczenie mieszało się z dźwiękami harfy i wypełniało letnie powietrze. Muzyka pachniała jaśminem.

Autor: Justyna Czekała

Drewniana łódka – 20

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce łódka znalazła się dużo wyżej niż poprzednio. Inne łódki także. Ciekawe jest wrażenie, patrząc na grunt pozostający na swoim miejscu, przy „rosnącej” wodzie. Tutaj refleksja, że wodna fauna i flora musiały się do tego przygotować.

Autor: Adam

W samo południe – 38

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament…

Z lotu ptaka widać było więcej takich kostek. Wyznaczały one jakąś trasę. Stojąc przy jednej z nich, widziało się następną. Dodatkowo, kostki nie topiły się. Były zatem przewodnikiem. Ciekawe, czy jacyś ludzie trafią na ten szlak i go wykorzystają? Może dojdą wtedy do jakiegoś magicznego celu?

Autor: Adam

Drewniana łódka – 19

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce wskoczyły na nią zwierzęta, które porwał prąd rzeki. Wgramoliły się i z wycieńczenia padły nieruchomo, mimo iż w normalnych warunkach obudziłby się w nich dziki instynkt i zapewne pożarłyby się nawzajem.

Autor: Ewa Majewska