W samo południe – 2

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament, którego ranty zmniejszały się szybko, a dokoła kostki powstawała plamka wody. Kiedy słońce rozpuściło już ostatnią drobinę lodu, zaciekawiony tym przedstawieniem żuczek mógł nareszcie zaspokoić swoje pragnienie. Potem został tylko piasek i napojony żuk.

dla Ciebie napisała Magda z Dachu

W samo południe – 1

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Podeszła do niej piękna, szczupła młoda kobieta z włosami do pasa i w długiej sukience. Przykucnęła, z wyprostowanymi plecami i delikatnie podniosła kostkę. W jej dłoni zamieniła się ona w prawdziwy diament, którego blask roztaczał się na wszystkie strony świata. Kobieta musiała być naprawdę kimś wyjątkowym.

Autor: Ewa Majewska

Nitki babiego lata – 52

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Pajączek, tkający delikatną sieć, rozmarzył się i pomyślał, że chciałby odpocząć wśród chmur. Wiatr powiał, sieć się zerwała i jako kawałek babiego lata uleciała w powietrze.

Pajączek był szczęśliwy – poczuł, że fruwa i uznał, że teraz, to nawet do nieba potrafi dolecieć…

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 28

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do korytarzy metra sąsiadujących z tym, w którym grała. Większość pasażerów wychylała ciekawie głowy w kierunku, z którego dopływały dźwięki harfy. Brud i pośpiech wielkiego podziemnego miasta zdawał się rozpływać i nieco rozcieńczać pod ich wpływem.

Autor: Ewa Majewska

Na marmurowym blacie – 41

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty, zapisane wiecznym piórem, pokryte były drobnym, starannym pismem. W wielu miejscach plamy atramentu zamazywały słowa, ale można je było jeszcze odczytać. Pierwszy wers na nowej stronie zaczynał się tak: „Krocz spokojnie pośród zgiełku…”

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 27

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Docierał również do słuchaczy obraz gestów i mimiki artystów grających na swoich instrumentach. Niektórzy mieli zamknięte oczy, inni natomiast patrzyli daleko. Trzeba też dużo czasu, aby perfekcyjnie wyćwiczyć ruchy rąk, by instrumenty brzmiały doskonale.

Autor: Adam

Nitki babiego lata – 51

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki wprost w okno na wieży, gdzie od dawna spała młoda dziewczyna. Mieszanka woni lata, nawiewana od wielu dni do sypialnej komnaty na szczycie, powoli budziła zmysły śpiącej. Z kolejnym powiewem sierpniowego wiatru wleciał przez okno kolorowy motyl i usiadł na odsłoniętej dłoni śpiącej, łaskocząc jej skórę. Powieki królewny zatrzepotały i otwarły się.

Autor: Justyna Czekała

Harfistka delikatnie – 26

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do ciemnego kącika, w którym siedział skulony mały chłopiec. Objął się ramionami, było mu bardzo zimno. Kołysał się miarowo – przód, tył, przód, tył… Dźwięki harfy zakłóciły ten rytm. Chłopiec zaczął płakać. Przypomniał sobie, czemu schował się w tym kąciku.

Rywalizował, ścigał się z kolegami i po raz pierwszy nie udało mu się wygrać. Przybiegł na metę jako drugi. Pociemniało mu w oczach. Pomyślał, że świat się skończył. Już nikt nie będzie go chciał. Nie jest już najlepszy. Nawet jego ukochamy misio patrzył na niego złym okiem – wydawało się chłopczykowi.

Teraz, słysząc dźwięki harfy, wyciągnął ze swojego plecaczka misia i przytulił go mocno.

– „Misiu przepraszam” – płakał bezgłośnie – „Chciałem wygrać. Nie udało mi się”.

– Dziękuję – szepnął miś

– To ty mówisz?

– Oczywiście.

– A za co dziękujesz?

– Za to, że wyciągnąłeś mnie z plecaczka i przytuliłeś.

– Nie masz mi za złe, że przegrałem?

– Nie, kocham cię takim, jakim jesteś.

Chłopiec przytulił misia. Miś wtulił się w chłopca. Wspólnie kołysali się w rytm muzyki i słuchali kojącego dźwięku harfy, który zdawał się wypełniać całe pomieszczenie.

Autor: Ewa Damentka

Na marmurowym blacie – 40

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty były zupełnie puste, z zaznaczonym marginesem na uwagi. Przekręciłam delikatnie kilka stron wstecz. Zapiski kończyły się na dacie 1979 r. Jeszcze kilka stron i jest tytuł: „Wspomnienie o pielęgniarce”. Oczy zatrzymały się na akapicie i już nie mogły się od niego oderwać:

Któregoś przedpołudnia w 1942 r. Niemcy wiozą z łapanki mężczyzn. Ciężarówka zatrzymuje się i każą im wysiadać, kierując pod ścianę, popychając karabinami. Nagle wyskakuje ze sklepu naprzeciwko młoda 16-letnia dziewczyna i głośno krzyczy do Niemców: „Nie strzelajcie do nich! Przydadzą się wam ręce do pracy!”. Osłupieni Niemcy pakują ich z powrotem na ciężarówkę i odjeżdżają. W ostatniej chwili jeden z ocalałych mężczyzn zdołał krzyknąć przez okno ciężarówki: „Kim ty jesteś?!!” – „Wanda Siejkówna” – odkrzyknęła dziewczyna.

(Prawdziwej historii drugie życie nadała dumna siostrzenica… tej dziewczyny)

Autor: Ewa Majewska