Nitki babiego lata – 62

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Chłopak z czułością popatrzył na swoją dziewczynę, która opalała się na łące. Zmieniła ona jego, jego postrzeganie świata, siebie samego i innych ludzi. Czuł się przy niej innym, lepszym człowiekiem.

Wyciągnął się obok niej na kocu. Rozluźnił się i pozwolił, by słońce również jego otuliło swoimi promieniami.

Autor: Jagoda

W samo południe – 16

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Diament się nie roztapia. Diament jest trwały. Kostka lodu służy do czego innego niż diament. Zarówno diament, jak i woda są w przyrodzie potrzebne.

Autor: Adam

W samo południe – 15

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament dający życie. Krople wody, z rozpuszczającej się powoli kostki lodu, nawilżały piasek wokół niej, coraz dalej i dalej. Nieopodal leżały w nim trzy ziarna, w pewnej odległości od siebie. Woda powoli, stopniowo docierała do nich. Nawilżała je, a one pęczniały, aż wykiełkowały i wyrosły trzy małe palemki, które ukorzeniały się w promieniach palącego słońca. Palemka położona najbliżej kostki lodu miała najlepszy dostęp do wody. Nie musiała się o nią starać. Jej korzenie były krótkie, słabe, rozłożone płytko pod powierzchnią piasku. Korzenie drugiej palmy drążyły piasek głębiej. Były dłuższe i mocniejsze. Najmniej życiodajnej wody docierało do trzeciej palmy położonej najdalej od kostki lodu. Jej korzenie w poszukiwaniu wody drążyły piasek coraz głębiej i głębiej. Były najdłuższe i najgrubsze. Trzecia palma była najlepiej ukorzeniona. Pewnego dnia zgasło słońce. Niebo zrobiło się ciemne, granatowe. Zerwał się ogromny wiatr. Nastała pustynna burza trwająca kilka dni. Palma słabo ukorzeniona, z długimi wątłymi liśćmi, nie wytrzymała naporu wiatru. Porwał ją daleko od życiodajnej kostki lodu. Druga pod naporem wiatru pochyliła się i swoimi liśćmi smagała powierzchnię piasku, przetrwawszy piaskową burzę. Zaś trzecia palma najmocniej ukorzeniona oparła się sile wiatru. Wyrosła piękna, wspaniała z szerokimi, mocnymi liśćmi dającymi ochłodę wędrowcom idącym przez pustynię, a jej dorodne owoce, orzechy kokosowe, były dla nich pokarmem dającym siłę do dalszej wędrówki przez pustynne piaski, wędrówki do celu, jaki sobie wyznaczyli…

dla Ciebie napisała Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 14

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Można było jej dotknąć, podejrzeć odbicia z różnych stron, wziąć do ręki. Zabrać ze sobą lub odłożyć w tym samym miejscu.

Schłodzić nią ciało i umyć twarz. Podać dalej i jeszcze dalej do schłodzenia czoła i obmycia innych twarzy. A ona wciąż była i była… na przekór wszelkiej logice i prawom fizyki.

Autor: Ewa Majewska

W samo południe – 13

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament i choć, podobnie jak diament, kostka miała uporządkowaną budowę krystaliczną i zachwycała brylantowymi refleksami światła, a w dotyku była przyjemnie chłodna, jedna różnica pozostała nieubłagana: data ważności.

Autor: Justyna Czekała

Nitki babiego lata – 60

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki… Krasnoludek westchnął głęboko i przeciągnął się. Z sympatią popatrzył na myszkę, która zajmowała się jego zapasami i właśnie zaczęła zapełniać jego zimową spiżarnię. Chwilkę pomyślał, czy jej nie pomóc, ale zrezygnował i poszedł popływać w strumyku.

Autor: Merlinek