W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament i wyparowała równie szybko, co diament ze źle zabezpieczonej skrytki.
Autor: Justyna Czekała
ćwiczenia literackie
W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament i wyparowała równie szybko, co diament ze źle zabezpieczonej skrytki.
Autor: Justyna Czekała
Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…
Chłopak z czułością popatrzył na swoją dziewczynę, która opalała się na łące. Zmieniła ona jego, jego postrzeganie świata, siebie samego i innych ludzi. Czuł się przy niej innym, lepszym człowiekiem.
Wyciągnął się obok niej na kocu. Rozluźnił się i pozwolił, by słońce również jego otuliło swoimi promieniami.
Autor: Jagoda
W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Diament się nie roztapia. Diament jest trwały. Kostka lodu służy do czego innego niż diament. Zarówno diament, jak i woda są w przyrodzie potrzebne.
Autor: Adam
Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty były lekko pożółkłe i delikatne. Przy próbie dotyku pomarszczony w wielu miejscach papier kruszył się i rozsypywał na drobne kawałki. Lepiej więc było go nie dotykać, albo wezwać ekspertów od bardzo starych ksiąg.
Autor: Ewa Majewska
W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament dający życie. Krople wody, z rozpuszczającej się powoli kostki lodu, nawilżały piasek wokół niej, coraz dalej i dalej. Nieopodal leżały w nim trzy ziarna, w pewnej odległości od siebie. Woda powoli, stopniowo docierała do nich. Nawilżała je, a one pęczniały, aż wykiełkowały i wyrosły trzy małe palemki, które ukorzeniały się w promieniach palącego słońca. Palemka położona najbliżej kostki lodu miała najlepszy dostęp do wody. Nie musiała się o nią starać. Jej korzenie były krótkie, słabe, rozłożone płytko pod powierzchnią piasku. Korzenie drugiej palmy drążyły piasek głębiej. Były dłuższe i mocniejsze. Najmniej życiodajnej wody docierało do trzeciej palmy położonej najdalej od kostki lodu. Jej korzenie w poszukiwaniu wody drążyły piasek coraz głębiej i głębiej. Były najdłuższe i najgrubsze. Trzecia palma była najlepiej ukorzeniona. Pewnego dnia zgasło słońce. Niebo zrobiło się ciemne, granatowe. Zerwał się ogromny wiatr. Nastała pustynna burza trwająca kilka dni. Palma słabo ukorzeniona, z długimi wątłymi liśćmi, nie wytrzymała naporu wiatru. Porwał ją daleko od życiodajnej kostki lodu. Druga pod naporem wiatru pochyliła się i swoimi liśćmi smagała powierzchnię piasku, przetrwawszy piaskową burzę. Zaś trzecia palma najmocniej ukorzeniona oparła się sile wiatru. Wyrosła piękna, wspaniała z szerokimi, mocnymi liśćmi dającymi ochłodę wędrowcom idącym przez pustynię, a jej dorodne owoce, orzechy kokosowe, były dla nich pokarmem dającym siłę do dalszej wędrówki przez pustynne piaski, wędrówki do celu, jaki sobie wyznaczyli…
dla Ciebie napisała Danuta Majorkiewicz
Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…, gdzie właśnie wiły się najlepsze historie dzieciństwa, zawiązywały najlepsze przyjaźnie i powstawały wspomnienia na całe życie.
Autor: Justyna Czekała
W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Można było jej dotknąć, podejrzeć odbicia z różnych stron, wziąć do ręki. Zabrać ze sobą lub odłożyć w tym samym miejscu.
Schłodzić nią ciało i umyć twarz. Podać dalej i jeszcze dalej do schłodzenia czoła i obmycia innych twarzy. A ona wciąż była i była… na przekór wszelkiej logice i prawom fizyki.
Autor: Ewa Majewska
Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty były miejscami naddarte i pomięte, ale papier pozostał czysty. Atrament, którym systematycznie zapełniano stronice, nie pozostawiał żadnych widocznych dla oka śladów.
Autor: Justyna Czekała
W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament i choć, podobnie jak diament, kostka miała uporządkowaną budowę krystaliczną i zachwycała brylantowymi refleksami światła, a w dotyku była przyjemnie chłodna, jedna różnica pozostała nieubłagana: data ważności.
Autor: Justyna Czekała
Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki… Krasnoludek westchnął głęboko i przeciągnął się. Z sympatią popatrzył na myszkę, która zajmowała się jego zapasami i właśnie zaczęła zapełniać jego zimową spiżarnię. Chwilkę pomyślał, czy jej nie pomóc, ale zrezygnował i poszedł popływać w strumyku.
Autor: Merlinek