Nitki babiego lata – 68

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Lato uśmiechnęło się samo do siebie. Plony zapowiadały się obfite, ludzie byli dorodni i opaleni. Pomyślało, że do żniw niedaleko…

Po żniwach stopniowo zacznie przekazywać jesieni Ziemię i jej mieszkańców, a następnie samo uda się na zasłużony urlop.

Autor: Jagódka

W samo południe – 26

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Skoro leżała w takich warunkach, to musiała niedawno spaść z nieba. Dlaczego spadła akurat na pustynię? Kto i co przez to chciał powiedzieć, pokazać? Może to, że suchy piasek i woda po prostu się uzupełniają.

Autor: Adam

Harfistka delikatnie – 32

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do garderoby artystów. Tam, szczególnie uważnie wsłuchiwała się w niego skrzypaczka, która miała za chwilę wystąpić. Głęboko oddychając, wciąż walczyła z obezwładniającą ją tremą.

Autor: Ewa Majewska

W samo południe – 25

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament i to zrobiło na mnie ogromne wrażenie, a co najważniejsze, mogłam nią nareszcie zwilżyć usta. I choć potem poczęstowano mnie izotonikiem, to właśnie widok tej jednej kostki, jej blask, jej chłód na języku, ta wyczekiwana, niesamowita ulga, jaką mi ona dała – to właśnie pamiętam najlepiej. Dlaczego, mimo że minęło tyle czasu, do tej pory najlepiej pamiętam właśnie tę kostkę? Ponieważ pięknie wyglądała, przydała mi się i doskonale spełniła swoją funkcję.

Autor: Justyna Czekała

W samo południe – 24

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Podniósł ją delikatnie miejscowy zaklinacz węży i szaman w jednej osobie. Przełożył do blaszanej sakiewki i zakręcił korkiem. Kiedy usiadł, żeby odpocząć – kostka lodu wciąż była gotowa do użycia, czekając na jego znak.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 31

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również dalej, poza salę. Słuchały go ptaki na drzewach i osoby przechodzące obok budynku. Było ciepło, więc okna były otwarte.

Patrząc na drzewa, można było mieć wrażenie, że ptaki siedzące na gałęziach zapraszały inne, by przylatywały posłuchać muzyki. Gdy harfa grała, ptaków przybywało. Oczywiście, uzupełniały one muzykę o swój śpiew, co było piękne i zabawne.

Autor: Adam

W samo południe – 23

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Czy cuda się zdarzają? Każdy sam niechaj odpowie sobie na to pytanie.

Diament leży na pustyni? Woda zawarta w lodzie. Chyba wszystko ma swoje miejsce w przyrodzie.

Autor: Adam

Nitki babiego lata – 66

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Maleńka żabka przycupnęła na listku, który płynął środkiem strumyka. Czuła się jak odkrywca, bo odbywała właśnie najdłuższą podróż swojego dotychczasowego życia…

Autor: Ewa Damentka

W samo południe – 22

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Nawet nie przeszkadzało to, że była sztuczna. Pracownicy pobliskiego hotelu podrzucali ją i inne sztuczne kostki lodu na piaski pustyni. Turyści zwykle zatrzymywali się na ich widok, cudowali, robili zdjęcia, a potem tłumnie przychodzili do hotelowej restauracji na przepyszne zimne napoje – oczywiście z prawdziwymi kostkami lodu włożonymi do szklanek.

Autor: Ewa Damentka