Harfistka delikatnie – 3

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również głos innych instrumentów. Po koncercie zapytano słuchaczy, jakie dźwięki były dla nich najbardziej słyszalne. Każdy z grona zarejestrował inne dźwięki jako wiodące.

dla Ciebie napisał Adam

Przydrożny kamień – 33

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy uczył się ich. Rejestrował ich wygląd, zachowania, myśli, wspomnienia. Umiał ich rozpoznawać spośród innych wędrujących drogą.

Traktował ich jak swoją rodzinę. Prosił ziemię, wiatr, deszcz, chmury, księżyc, słońce i gwiazdy, by im sprzyjały. Telepatyczna więź, jaką nawiązywał z wędrowcami, którzy na nim usiedli, sprawiała, że wiedział, co się u nich dzieje i kiedy ma prosić Wszechświat o pomoc dla nich.

Wędrowcy często wracali, by znów usiąść na kamieniu, chociaż z reguły nie wiedzieli, czemu to robią.

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 2

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do mojego serca. Napełniał go swoją muzyką i dawał ukojenie. Usłyszałam go dawno temu, gdy bardzo cierpiałam. Dźwięk harfy, cudowna melodia, która roznosiła się w powietrzu, dała mi to, czego potrzebowałam – słodycz, dobroć, wiarę, nadzieję i otuchę. Moje serce odpowiedziało miłością i od tego czasu ta muzyka ciągle w nim gra. Jeśli jestem zmęczona i chcę się wyciszyć lub wieczorem, gdy chcę zasnąć, wsłuchuję się w muzykę mojego serca, w której miłość, nadzieja i ukojenie tworzą przepiękną symfonię. Wtedy też przypominam sobie harfiarkę, która grała kiedyś tę melodię. Życzę jej, by miłość, nadzieja i otucha również jej towarzyszyły…

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 1

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do wnętrz serc ludzi słuchających tej anielskiej melodii.

Serca te były otwarte i radosne. Kołysała je muzyka. Pamiętały czas, kiedy docierały do nich jedynie ciężkie nuty, dlatego teraz tym bardziej doceniały i wzrastały w unoszących je dźwiękach.

Co to była za rozkosz. Czuć swoje cudowne przeznaczenie do bycia szczęśliwym. Codzienne wzrastanie w uśmiechu i radość bicia serca. Odkrywanie innych dobrych serc dookoła.

Dzielenie się dobrem.

Autor: Wędrowny Grajek

Przydrożny kamień – 32

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy bardzo się cieszył i budził z odwiecznego letargu. Podsłuchiwał ich rozmowy, a od jakiegoś czasu nauczył się czytać i rozumieć sms-y! Bo zupełnie nie wiedział, dlaczego ludzie przestali prawie rozmawiać i zatapiali się w wystukiwaniu w telefonach elektronicznych wiadomości.

Autor: Ewa Majewska

Na marmurowym blacie – 28

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty, na brzegach już nieco pożółkłe, w środku zawierały wiele ciekawych sentencji. Wpisy różnych ludzi w określonych dekad. Zatem księga z przeszłości. Pytanie: czy możemy utworzyć księgę przyszłości?

Autor: Adam

Roztańczona brzózka – 37

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu łowcy witalnego soku wycisnęli z niej, co tylko się dało, licząc na jak największe zyski. Brzózce to nie zaszkodziło i następnej wiosny też była w doskonałej formie.

Autor: Ewa Majewska

Na marmurowym blacie – 27

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty przyłożone były kośćmi do gry. Pewnie po to, aby wiatr nie targał nią niepotrzebnie. Do kogo należą kości? Tak rzadko się już w nie grywa – niemal wszystkie rozrywki zastępuje stopniowo i niezauważalnie szusowanie w cyberprzestrzeniach …

Autor: Ewa Majewska

Przydrożny kamień – 31

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy uświadamiał sobie, że nawet jeśli on nie liczy czasu, to jednak czas i tak płynie i będzie płynąć nadal. Mimo, że on – kamień – przestał odliczać czas, to jednak pozostałe rzeczy się nie zmieniały – wozy przejeżdżały nadal, a zmęczeni drogą wędrowcy przysiadali na nim.

Któregoś pięknego niedzielnego popołudnia kamień znowu zaczął rejestrować przepływ czasu. Pojazdy nadal przejeżdżały, a ludzie wędrowali. Już w poniedziałek kamień zadał sobie pytanie, czy jest do czegoś potrzebny. Wiedział, że ludzie na nim przysiadają – czyli jest potrzebny. Brakowało mu jednak takiej opinii od kogoś z zewnątrz.

Autor: Adam