Nitki babiego lata – 47

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Wodna rusałka postanowiła pozwiedzać okolicę. Dawno tego nie robiła, zajęta codziennymi sprawami. Zaskoczona zobaczyła, że zniknęły okoliczne lasy, a wieś już prawie podeszła pod łąkę sąsiadującą z laskiem, w którym płynął jej strumyk.

Właściwie to chyba nie była wieś, pomyślała, obserwując wielopiętrowe domy i dziwne drogi, po których jeździły niezwykłe pojazdy. Poruszały się same, żaden z nich nie był ciągnięty przez konie!

– Jesteś wreszcie – powitała ją inna rusałka, rozglądając się z troską po okolicy.

– Znowu musimy odejść? – z żalem zapytała pierwsza – dopiero trzysta lat temu się tu sprowadziłyśmy…

– Świat przyspiesza, być może następne miejsce starczy tylko na pięćdziesiąt lat… lub krócej… – skomentowała druga.

Wróciły do strumyka i popłynęły nim do większej rzeki, by w jej dopływach znaleźć kolejne, dobre dla siebie miejsce.

Autor: Mgiełka-Iskierka

Harfistka delikatnie – 18

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do sąsiednich pomieszczeń. Sala koncertowa wypełniona została setkami zasłuchanych widzów. Każdy z nich chciał jak najdłużej zostawić w sobie to przeżywane piękno. Być może wielu się to udało i być może troszkę dłużej byli szczęśliwsi. A inni? Inni muszą nauczyć się tej sztuki. Nauczyć się doceniać piękno i jak najdłużej utrzymywać je w sobie.

dla Ciebie napisał Andrzej

Harfistka delikatnie – 17

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do sąsiadujących sal z ciężej chorymi, którzy nie mogli przyjść do świetlicy szpitalnej na koncert. Mimo to, słyszeli. Przez tę cudowną chwilę ich myśli splatały się z dźwiękami harfy i tańczyły razem z nimi wysoko ponad sufitem i dachami miasta, kręcąc razem zwinne piruety i inne przezabawne figury akrobatyczne.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 16

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do pewnej Smutnej Krainy. Nie wiadomo, jak to mu się udało. Dźwięk ominął zasieki, radary i straże graniczne, jakimi Smutasy broniły swojego terytorium.

Brzmiał w ich uszach, w domach, na ulicach i placach. Nie wiedzieli, skąd dobiegał, więc nie mogli go wyłączyć, choć bardzo się starali. Powołali nawet kilka komisji, które zaczęły się wzajemnie zwalczać, bo myślały, że dzięki temu dźwięk ucichnie.

W końcu mieszkańcy Smutnej Krainy pogodzili się z dźwiękiem harfy i przestali go zauważać.

A harfa brzmiała przepięknie. Jej słodkie tony łagodziły smutki, rozpuszczały granice, jakie ludzie stawiali, by obronić się przed radością, i leczyły… kropelka po kropelce…, nutka po nutce…

Wreszcie, jeden z mężczyzn poprosił, by koledzy przestali nazywać go Smutasem. Inni poszli za jego przykładem i Smutna Kraina zmieniła swoją nazwę. Jej mieszkańcy oddychali z ulgą i brali lekcje gry na harfie.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Na marmurowym blacie – 35

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty przyciągały pięknymi rysunkami i tekstem. Księga-kronika była zbiorem opisów wydarzeń historycznych pewnej rodziny. Przy każdym opisanym wydarzeniu była data i rysunek.

Osoby prowadzące kronikę włożyły dość dużo cierpliwości i czasu, by osiągnąć taki piękny efekt.

Autor: Adam

Harfistka delikatnie – 15

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do najdalszego kącika pokoju na poddaszu, w którym stary majster pochylał się nad odrapanym stołem. W słabym świetle lampy naftowej leżały różnej wielkości drewienka oraz narzędzia. Majster pogwizdywał melodię dobywającą się z pokoiku studentki. Trzymał w dłoni zaokrąglony kształt, rzeźbiąc w nim drobnym dłutkiem rysy chłopięcej twarzy.

Autor: Justyna Czekała

Roztańczona brzózka – 44

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu wiatr był coraz mocniejszy. To był sygnał zbliżającej się burzy. Obserwator zdał sobie sprawę, że przygotowania do schronienia się ludzi i zwierząt przed burzą są szybkie. Po burzy natomiast wszystko budzi się powoli.

Autor: Adam

Harfistka delikatnie – 14

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do skrzata schowanego w szufladzie ze starociami. Dźwięk był tak cudowny, że skrzat nie mógł oderwać od niego swoich uszów. Nie wierzył, że coś tak pięknego może jeszcze usłyszeć w tym elektronicznym stuleciu. Dźwięk, przepełniony miłością i szacunkiem, tchnął w jego malutkie serce iskierkę nadziei na nowe stulecie 😉

dla Ciebie napisał Patisonek