Przydrożny kamień – 28

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy traktował ich tak, jak gospodarz domu podejmuje gości. Rozpraszał smutki i częstował spokojną radością.

Ludzie często do niego wracali, choć nie wiedzieli czemu.

Tylko nieliczne osoby były na tyle wrażliwe, żeby zauważyć, co robi kamień. Wtedy z reguły myślały z wdzięcznością o jego staraniach. A kamieniowi robiło się wtedy lekko na sercu i myślał, że dla takich chwil warto trwać jak najdłużej.

Autor: Ewa Damentka

Poranek obudził się – 41

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i uśmiechnął się szeroko. „Nowy dzień” – pomyślał przepełniony wdzięcznością – „Boże, dziękuję Ci za nową szansę i nowy wspaniały dzień”.

Wstał uśmiechnięty i poszedł do kuchni, żeby nastawić wodę na herbatę

Autor: Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 27

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy kamień uświadamiał sobie, że przez cały dzień nikt nie przechodził. Wiał wiatr, później padał deszcz, później pogoda się poprawiła i świeciło słońce.

„To miałem dzisiaj odpoczynek” – uświadamiał sobie kamień.

Autor: Adam

Przydrożny kamień – 26

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy raczył budzić się z letargu, w jakim był pogrążony, i starał się za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę. Napinał się z całych sił, kusił gładkością lub wzorem na swojej powierzchni. Zdarza się przecież, że ludzie zbierają kamienie i ozdabiają nimi ogródek lub dach domu albo otoczenie doniczek z roślinami, albo potrzebują kamieni do akwarium…Gdyby tak trafił w jedno z tych miejsc… Wtedy zmieniłoby się zupełnie jego życie!

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 40

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i delikatnym piórkiem zaczął głaskać po włosach, oczach i buzi. Buzia zaczęła ziewać, a potem cała postać przeciągnęła się jak kot i przetarła oczy. Za oknem promyki słońca rozświetlały kwitnący bez i zapraszały do spaceru po miękkiej, zielonej trawie. Wrzuciła więc na siebie lekki sweterek, przemyła oczy zimną wodą i boso wybiegła na zieloną trawę.

Autor: Ewa Majewska

Przydrożny kamień – 25

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zaglądał z ciekawością do ich sakiewek, worków, koszy i toreb podróżnych, które lekko rozchylały swoje tajemnice, gdy oparło się je o kamień. Każdy z przedmiotów miał też swoją historię i wiele mówił o jego właścicielu. Kamień, broniąc się przed nudą, dopowiadał sam sobie te historie i za każdym razem bardzo go to cieszyło. Na tyle, oczywiście, na ile może cieszyć się nieruchomy, od wieków trwający w jednym miejscu, kamień.

Autor: Ewa Majewska

Czerwcowa noc – 52

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się szukać niepozornego kwiatu w leśnych paprociach, ale jedyne, co znalazły, to puszki po Żubrze.

Autor: Justyna Czekała

Przydrożny kamień – 24

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy wsłuchiwał się w ich opowieści. Słuchał o miejscach, które odwiedzili, o ludziach, których spotkali. Chłonął ich entuzjazm i radość życia. Wówczas ożywiał się na chwilę.

Ze swojej strony ofiarowywał im odpoczynek dla ciała i spokój wewnętrzny.

Autor: Anna-Maria