Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i nastał kolejny dzień. Dzień, który nie był już napełniony do granic możliwości harmonogramem zajęć, spotkań z klientami, lunchów z wytwórcami i nowymi partnerami w biznesie, delegacji i konferencji… Nie był już od dłuższego czasu napełniony ani połową tych zajęć, ani nawet ćwiartką.
Kolejne dni, wobec zmieniającego się wokół świata i drastycznego spadku zapotrzebowania na wszelkie produkty, nie zapowiadają zmian. Najbliższe poranki mogą teraz podobnie wyglądać u wielu jeszcze niedawno mocno zapracowanych i pędzących przed siebie pracoholików…
Pustkę znów trzeba będzie czymś wypełnić.
Autor: Ewa Majewska