Rozległa pustynia – 33

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który szedł spokojnie miarowym krokiem i przenosił na swoim grzbiecie człowieka i jego bagaże. Wielbłąd przemierzał ten szlak wiele razy. Dobrze znał teren, mimo że pod wpływem wiatru wydmy zmieniały swój kształt i położenie. Wielbłądowi to nie przeszkadzało, jego właścicielowi również. Obydwaj nawet nie rozglądali się po okolicy. Wiedzieli, że nogi wielbłąda niechybnie znajdą właściwą drogę i doprowadzą ich prosto do domu.

Autor: Ewa Damentka

Poranek obudził się – 16

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i usiadł na łóżku. Niepewnie dotknął głowy. Wstał i z powrotem szybko usiadł na łóżku.

– Znowu balowałeś w nocy? – zapytał Świt, podając mu kawę.

– Nie. Wcześnie się położyłem. Miałem jakieś sny. Coś latało mi po głowie. Nie mogę sobie przypomnieć. Męczące to było.

– Jak ważne, to się przypomni. Na razie puszczę ci relaksację.

– Dobrze – niepewnie odpowiedział Poranek.

Wypił łyk kawy i trzymając się ścian dotarł do łazienki.

Odkręcił kurek, a gdy woda zaczęła napływać do wanny, usłyszał dźwięki relaksacji.

Z wdzięcznością pomyślał o Świcie – „On zawsze o wszystkim pamięta. Ideał chodzący”. Zaraz pojawiła się kolejna myśl – „Nieważne, wskakuję do wanny”.

Z rozkoszą zanurzył się w ciepłej wodzie, namydlił, wyszorował…

– Miłego dnia – krzyknął Świt – śniadanie masz w kuchni. Ja już wychodzę.

– OK! – odpowiedział Poranek

Leżał leniwie w wannie pełnej ciepłej wody, słuchał relaksacji i czuł, jak ciało zaczyna się rozluźniać, a myśli układać. Prawie zobaczył, jak przejaśnia mu się w głowie.

– Jeszcze wczesny ranek. Dużo zdążę zrobić – pomyślał z satysfakcją.

Zanurzył się głębiej w ciepłej wodzie i zaczął układać plan dzisiejszych zajęć.

Po chwili, radosny i rozluźniony, wyszedł z wanny. Ubrał się, zjadł śniadanie i wziął się do roboty.

Autor: Ewa Damentka