Księżyc wyszedł zza chmur – 37

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Tym razem był to nowy kustosz, który wybrał się na nocną przechadzkę po powierzonych mu włościach.

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 26

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył kobietę siedzącą na łaszce piasku, tyłem do słońca. Ta drobniutka istota wpatrywała się w ogromny cień, jaki rzucała jej sylwetka. Była duża, miała wielką głowę, długie ręce, a kiedy wstała, również nogi wydłużyły się, jak nogi olbrzyma. Ruszała głową, żeby upewnić się, iż to jej cień leży na piasku. Powoli pomachała rękami, uniosła nogi na boki, ale cały czas jej ciało rzucało wielki cień. Stała zamyślona, co też może czynić ją tak wielką. To coś grzało ją w plecy, a kiedy cień zaczął się zmniejszać, zrozumiała, że to słońce mówi do niej i pokazuje, jaka jest silna i pełna mocy. Co rano dostaje tę błogosławioną porcję kosmicznej energii, a wieczorem, kiedy jej cień staje sie coraz dłuższy, ona może spokojnie zasnąć otulona ciemnym wieczorem.

dla Felka napisała Magda z Dachu

Na ekranie – 45

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Tzadukiwabirutatis”.

Co może być w tym przekazie?

Zaciekawiony wyjął kartkę i ołówek i wypisywał wszelkie kombinacje słów z liter tego zapisu.

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 25

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i pomyślał – „jaka szkoda, że jest tak mgliście i pochmurno. Przydałoby się odrobinę słońca, które rozświetliłoby brzozy złociste w ten jesienny czas, a i człowiekowi lepiej by się wstało, raźniej”.

Autor: Felek

Księżyc wyszedł zza chmur – 36

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach, rozpostarła płaszcz i głośno zaszlochała, kierując twarz w stronę księżyca. Stawała tak od lat – tworząc legendę o duchu tego miejsca. O istocie, której klątwa ma trwać aż do czasu, gdy dobry, niewinny przechodzień ją zdejmie i przekaże wybaczenie cierpiącemu duchowi.

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 24

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył piękny słoneczny dzień.

– Czy wyraz „słońce” powstał od słowa „słoń”? – zastanawiał się Jaś.

– Jasiu, jedz śniadanie, bo trzeba iść do przedszkola.

Jaś jednak miał inne poczucie czasu i dalej myślał.

– Jasiu wychodzimy – powiedziała mama.

Jaś zapytał, czy święta Bożego Narodzenia nie mogłyby być również na wakacjach.

– Jasiu, nigdy tak nie będzie. Idziemy!

– Mamo, a czy przedszkole nie może przyjść do nas?

Autor: Adam

Na ekranie – 44

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Całe bogactwo masz w sobie!”

A to ciekawe… Gdyby można było tylko przyjąć taki punkt widzenia i na serio pamiętać o tym w każdej chwili….

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 23

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył migotanie promieni słonecznych przez liście brzozy. Słyszalny był wiatr, który poruszał tymi liśćmi. Dobrze było siedzieć w cieniu tego drzewa i konsumować obiad. Rodzina była na wakacjach. Zorganizowała tego dnia wycieczkę na polanę i nad strumyk. Powietrze było świeże, obiad smaczny, a w oddali pasły się krowy.

Autor: Adam

Rozległa pustynia – 36

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wędrował dostojnym krokiem przez pustynię. Za nim wyłonił się następny, a potem kolejne wielbłądy. To grupa turystów doświadczała przyjemności przejażdżki na tych zwierzętach. Było mnóstwo śmiechu i robienia zdjęć.

Autor: Anna-Maria

Poranek obudził się – 22

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył Noc, która pochylała się nad nim z troską w oczach.

– Wstawaj Poranku – odezwała się – Ja już muszę odejść, a Świtu jeszcze nie ma. Zadzwonił, że coś zatrzymało go w drodze. Dzisiaj go nie będzie, więc ty wcześniej musisz zacząć swój dzień.

Poranek zamrugał oczami i próbował wstać z łóżka. Zakręciło mu się w głowie. Pora była nieprzyzwoita. Jeszcze nigdy nie musiał wstawać tak wcześnie! Noc popatrzyła na niego ze współczuciem i powiedziała:

– Poranku, w kuchni czeka na ciebie kawa i gorąca owsianka. Ja już wychodzę.

Poranek pokiwał głową. Noc założyła płaszcz i pomachała mu ręką na pożegnanie. Usłyszał trzaśnięcie drzwi i powlókł się do kuchni. Kawa pachniała wspaniale. Ale wybrał owsiankę, bo burczało mu w brzuchu. Powoli wracała jasność umysłu. Rozpoczął nowy dzień…

Autor: Ewa Damentka