Była malutka – 56

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć i tak nie spodziewała się już zobaczyć nic zaskakującego Przerobiła już niemal wszystkie lekcje i odkryła powtarzającą się w czasie cykliczność zdarzeń, zachowań, nastrojów i opadów. Teraz już TYLKO spokojnie SOBIE BYŁA – tak po prostu – taka malutka albo i nieco większa.

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 23

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który odpoczywał. Po chwili dołączyło do niego kilka innych, obarczonych ładunkiem, wielbłądów. Po godzinie odpoczynku konwój ruszył w dalszą drogę. Wielbłądy są bardzo wytrzymałe, przy czym mogą nie zdawać sobie sprawy z tego, że je podziwiamy.

Autor: Adam

Stado obłoków – 39

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były różnych kształtów. Chwilami przypominały watę cukrową, rozciągniętą z niektórych stron trochę mniej, z niektórych trochę bardziej.

Były też tam ciemne bure chmurzyska próbujące przysłonić małe delikatne jak pajęczynka obłoczki, pod którymi prześwitywało cudowne chabrowo-szafirowe niebo.

Hania była wtedy w ogrodzie małą ogrodniczką. Na grządkach rosły tysiące kwiatów. I fioletowe delikatne dzwoneczki, i tulipany, i narcyzy, i maki polne, rumianki, Fiołki aksamitki. Były też Róże, Hortensje i Lilie, malwy, georginie i zwykłe warszawianki.

Całe mnóstwo kwiatów potrzebujących słońca. „Muszę przegonić te chmurzyska” – pomyślała Mała Hania i natychmiast zdjęła z głowy błękitny kapelusz, na którego brzegach można było dostrzec, wyhaftowane przez jej babcię, drobniutkie małe kwiatuszki.

Hania chwyciła kapelusz i zaczęła nim przewiewać chmury. Była pewna, że jej się uda. Nie wiedziała wtedy, że dorośli by jej nie uwierzyli. Duża Hania, dorosła Hania patrzyła na Małą z uśmiechem, bo była przekonana, że to możliwe. Zaczęła wykonywać ćwiczenie tai-chi „poruszać rękami jak chmury”.

Autor: Hania

Rozległa pustynia – 22

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który ciągnął za sobą worek. Tuż za nim szedł wędrowiec otulony w jasne szaty. Od czasu do czasu podnosił głowę i zerkał, czy wielbłąd nadal jest przed nim. Ufał mu, wiedział, że znajdzie drogę do domu. Zwierzęta wiedzą, gdzie i jak mają podążać, nawet gdy my, ludzie, nie widziny drogi. One wiedzą, jak dotrzeć do domu.

Autor: Patisonek

Była malutka – 55

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć i tak wiedziała, że wszystko, co widzi wokół siebie nie jest prawdziwe i, jak tylko zamknie oczy, zniknie. A więc, jest tak, jakby tego nie było. Przynajmniej dla niej. Przynajmniej wówczas, gdy jej powieki się zamykają.

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 21

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką pomarańczowo-żółtą barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który szedł wytrwale naprzód, bo dowiedział się, że na pustyni otworzyli duży sklep, hipermarket. Po trzech dniach wędrówki doszedł, a tam mnóstwo wody mineralnej do picia. Ku jego miłemu zaskoczeniu spotkał młodą wielbłądzicę. Otrzepał pył podróżny z futra. Poprawił grzywkę dmuchnięciem, podszedł do niej i spytał – „jak masz na imię”? Odpowiedziała – „Adela”. Nasz bohater poczuł mrowienie w garbie i paznokciach. Spojrzał przed siebie i stwierdził, że widzi na metr dalej, co mu się nigdy dotąd nie zdarzyło. Przez delikatność i skromność nie będziemy opisywali, co było potem.

dla Felka napisało Stare Dobre Małżeństwo

Stado obłoków – 38

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były lustrzanym odbiciem zielonej krainy. Co bardziej sprawni i wytrenowani osobnicy, uprawiając poranny jogging, odbijali się raz po raz od wzniesień pagórków i od najbliższych krainie chmur. Odbicia były bardzo miękkie i przyjemne – amortyzowały późniejsze zetknięcie stóp z ziemią.

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 20

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który był po prostu uprzejmym wielbłądem. Zawsze przepuszczał wszystkie wielbłądy przed sobą. Dopiero, gdy wszystkie ugasiły pragnienie, sam pił. Miał jednak taką fanaberię, że pił bardzo długo – co było jakby wynagrodzeniem za to, że przepuszczał wszystkie inne zwierzęta.

Autor: Adam

Stado obłoków – 37

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były odzwierciedleniem myśli niewielkiej społeczności zielonej krainy. A że była piękna, to i myśli emanowały dobrem, ciepłem, miłością i miło było patrzeć na obłoki nad zieloną krainą. W każdej chwili, jeśli tylko masz ochotę – możesz do niej zajrzeć… Nie ma tam żadnych przejść granicznych ani strażników… Droga do niej zawsze jest otwarta…

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 19

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który mrużył swoje wielkie ciemne oczy, oprawione długimi zawiniętymi rzęsami, i uważnie przyglądał się człowiekowi owiniętemu szczelnie w niebieski turban, który nieubłaganie zbliżał się w jego kierunku. Mężczyzna zbliżył się w końcu na tyle, że jego wyciągnięta ręka ujęła wielbłąda za uzdę i jednym stanowczym ruchem zmusiła go do powstania z wygodnego legowiska. Wielbłąd posłusznie, z pełnym dostojeństwem, powoli udał się za niebieskim człowiekiem pustyni.

Autor: Ewa Majewska