Rozległa pustynia – 30

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który głośno zaryczał, protestując wyraźnie przed kolejną próbą ujarzmienia jego wolnej, dzikiej natury.

Karawana była już gotowa, a on wciąż jeszcze wierzgał i bronił się przed przewodnikiem grupy, który chciał go dosiąść. Jednak mocne ujęcie za uzdę i stanowczość jeźdźca zwyciężyły opór wielbłąda. Gdy powstał z kolan, okazało się, że ciężar jeźdźca jest dużo lżejszy do zniesienia…

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 10

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zamknął je, a później znowu zasnął. We śnie miał wyobrażenie całego dnia, minuta po minucie. Skoro tak, to poranek przespał cały dzień, a obudził się dopiero wieczorem. Skoro już mam wizję całego dnia, to zrealizuję ją jutro. Powinienem wstać jak najwcześniej.

Autor: Adam

Wiosenny las – 48

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i układał w głowie rozmowę, jaką miał odbyć następnego dnia. Patrzył pod nogi i nie zauważał piękna miejsca, w którym się znalazł.

Dopiero zderzenie niemal z drzewem spowodowało, że rozejrzał się wkoło. Eureka… już wszystko wiedział. Znał już wszystkie argumenty i ewentualne kontrargumenty, a plan rozmowy sam ułożył się w jego głowie.

Autor: Anna-Maria

Poranek obudził się – 9

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął, otworzył oczy i z ciekawością spojrzał na ziemię. Był porankiem upalnego lata, więc słonecznie zajrzał w okna domostw ludzi. Jedni jeszcze spali. Inni równie leniwie jak poranek przeciągnęli się i wstali z łóżek do swych codziennych obowiązków. W jednym z mieszkań pies radośnie merdał ogonem, uradowany widokiem swej pani, która przecierała oczy i szła do łazienki. Pies pomyślał: „Bardzo lubię spacery, szczególnie te poranne. Uwielbiam świeżość poranka, zapach trawy i poranną rosę. Śpiewające ptaki i letni ciepły wiatr. Zwiedzam zakamarki podwórka i spotykam się ze swoją kudłatą labradorką. Lubię wetknąć nos w jej piękne, miękkie włosy. Pogadamy. Uśmiechnę się do niej, a ona odpowie mi radością w oczach. Lubi mnie i wie, że ja też darzę ją sympatią. A gdy ja rozkoszuję się spacerem, moja pani załatwia różne rozmowy telefoniczne, bo nie wiem czemu, w domu nie ma połączenia. Może zasięg szwankuje? A gdy wrócimy do domu, lubię patrzeć, jak razem z moim panem krzątają się po kuchni i przygotowują śniadanie dla siebie, a dla mnie miskę z pysznie pachnącym jedzeniem. Potem delektujemy się jedzeniem i byciem razem. Lubię takie chwile, a gdy jeszcze wpadną dzieci, to jest cudownie”.

dla Felka napisała Danuta Majorkiewicz

Rozległa pustynia – 29

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który podążał w kierunku słońca. Było gorąco i bardzo jasno, a wielbłąd wędrował krok za krokiem. Czy gdzieś jest inny świat? Co kiedyś było na tej pustyni? Czy ktoś będzie chodził tym szlakiem za sto lat?

Autor: Adam

Poranek obudził się – 8

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i widok jasnego pokoju jak zwykle natchnął go optymizmem. Poczuł przypływ energii i zdecydował, że to już najwyższa pora opuścić Stan Niebytu i sprawdzić, jak wygląda Świat.

Kiedy wyszedł ze swojego Tunelu Czasu, blady Świt odchodził, w miarę jak horyzont rozświetlały czerwone promienie wschodzącego Słońca. Tak. To właśnie Wszechmocne Słońce decydowało, kiedy następuje Świt, Poranek, Południe z Popołudniem, Wieczór, a na koniec – Noc.

Podobno nocą jest ciemno. Tak mówił Wiatr. O ile Poranek mógł sobie wyobrazić różne Pory Dnia, o tyle Noc była czymś niezwykle tajemniczym. Jak wygląda ciemność? Intrygująca zagadka nie dawała mu spokoju. Nie mógł sobie znaleźć miejsca. Nic go nie cieszyło. Sprawy, ważne do tej pory, wydawały się być teraz miałkie, banalne…

Zmęczony i zniechęcony, zdecydował, że nie chce tak dłużej żyć. Podjął więc ryzykowny krok. Zakradł się do Tunelu Czasu Nocy i z duszą na ramieniu podążył za nią. Kiedy wreszcie rozejrzał się po Świecie, zrozumiał, co to znaczy ciemność! Po prostu nic, albo prawie nic nie widział wokół siebie. Otaczająca go rzeczywistość wyglądała inaczej niż ta, którą witał każdego dnia. Nie mógł się w niej odnaleźć. Do tego ta nieokreśloność, brak konturów, wszechobecne rozmycie…

Zawładnęło nim nieprzyjemne uczucie. A jeszcze bardziej nieprzyjemnie się zrobiło, kiedy pobłądził i nie mógł znaleźć drogi powrotnej. Przeraził się wtedy nie na żarty. W końcu, po długich i pełnych niepokoju poszukiwaniach, znalazł się w zacisznym pokoju w Stanie Niebytu. Zmęczony położył się spać.

A kiedy się obudził i znów przeszedł swój Tunel Czasu, Świat wydał mu się piękniejszy niż zwykle.

Nie, Noc zdecydowanie nie jest dla niego; zbyt ciemna i enigmatyczna. A on przywykł stawiać sprawy jasno.

dla Felka napisała Misia

Była malutka – 61

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć jak tylko skończyła się rozglądać, otrząsnęła się mocno i strzepnęła z siebie, co trzeba – była w stanie zasilić co najmniej tysiąc komputerów i wszelkich stacji nadawczych w zasięgu tysiąca mil…

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 7

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i łóżko, na którym spał, zaczęło się coraz mocniej bujać, po czym oderwało się od części kadłuba jachtu, podpłynęło pod falochron, odbiło się od niego i popłynęło dalej, w kierunku otwartego morza. „Jeśli to jeszcze sen, mogę śnić dalej –przemknęło mu przez myśl – ale co jeśli nie”?

Autor: Ewa Majewska

Stado obłoków – 45

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były zielone. Płynęły po różowym niebie, oświetlanym przez niebieskie słońce. W dole widziały żółte wstążki rzek, fioletową ziemię, czerwone drzewa i żółto-pomarańczowe morze.

Namalowane były przez małe dziecko. Na szczęście nikt z dorosłych nie powiedział mu, jak należy malować, więc maluszek tworzył kolejne barwne obrazki, które rodzice zawieszali na ścianach jego pokoju.

Ten z obłokami urzekł ich szczególnie. Oprawili go pięknie i zawiesili w salonie.

Autor: Ewa Damentka

Poranek obudził się – 6

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i ujrzał, że wszystko, co otacza go w jego pokoju, stało się różowe – dokładniej ujmując różowawe z różnymi odcieniami bardziej i mniej przezroczystymi i nasyconymi barwą. Przetarł oczy, otworzył je i zamknął kilka razy, ale sytuacja pozostawała bez jakichkolwiek zmian. Nagle i niespodziewanie w jego głowie pojawiać się zaczęły myśli, które zdawały się być nie jego…Gdyby określić je również barwą – zbliżone byłyby do różowych o różnym nasyceniu koloru. Zdecydowanie różniły się od tych „jego” barwy szaro-czarnej i brunatnej, które zdawały się nie odstępować go ani na krok. Przyglądał się im z mocnym zaciekawieniem, zdumieniem i domieszką strachu jednocześnie. Udało mu się przyjąć pozycję bezstronnego obserwatora i nie ulec panice. Wytrzymać. Odczekać. „Oooo – jest inaczej! Chyba nawet lepiej”– pomyślał przez chwilę – i tak już zostało.

Autor: Ewa Majewska